29
maja
2006
wlasnie znalazlem na wykopie stronke generujaca anagramy z dowolnego tekstu.
wklepalem swoje imie i nazwisko i dostalem....
"work sick animal" 
nawet pasuje :D
29
maja
2006
wlasnie sobie przypomnialem ze mam pewien dylemat z blogowaniem. zawsze ide spac i wtedy przychodza mi najlepsze pomysly na wpisy. ehhh i co tu poczac. no nic pojde spac i moze cos zapamietam. zawsze potem mi szkoda ze zapominam, bo bylyby to teksty na dlugie wypracowania.
dobra, koniec pisania na dzisiaj 
29
maja
2006
wybierz dowolny tytul wpisu na blog.
pisz cokolwiek ci przyjdzie do glowy
tytul bedzie pasowac do tresci. 
zastanawiajace. 
29
maja
2006
siedze i zbijam sie z kumplem na jabberze. tak to dobra rzecz
miec z kim pogadac o tak krytycznej porze. w uszach dudni od
wczoraj bob sinclar ktorego przekatowalem przynajmniej 10 razy a
dalej mi malo 
za oknem niezla zawieja, drzewa wyginaja sie pod naporem wiatru. az gwizdze czasami.
dzisiaj przyleciala burza, zawialo, posypalo gradem, cisnelo pare piorunow. 10 minut pozniej bylo cieplo i slonecznie. glupie, ale prawdziwe. nic nie poradze :/
nie chce mi sie dzisiaj nic pisac. goscie byli, musialem jesc. az sie malo nie przejadlem. chyba do nastepnego obiadu niczego nie dotkne :| starsi zajmowali sie goscmi, ja kuchnia. moze powinienem byl pojsc na gastronomie, albo cos? pewnie i tak skoncze w cateringu, albo za garami (w dowolnym sensie :D)
dziwne, ale czulem sie na miejscu. rzadko czuje cos takiego. ogarnia mnie wtedy niemal euforyczny stan, czuje sie potrzebny. czuje sie przydatny. zreszta nie tylko przy siedzeniu w garach. ^_^.
no coz, ide spac, dzisiaj nieco wczesniej bo jutro zajecia
czekaja 
28
maja
2006
siedze i slucham tlukacego sie po glowie house'u bob'a sinclara. czas mnie sciga a mi sie nie chce z nim walczyc.
ostatnio zyje w odcieciu od wiadomosci ze swiata - brak tv ^_^ (ze starszymi odzwyczailem sie ogladac) . wiem ze papiez odwiedzil polske i tyle. spokoj od polityki i zametu naszego swiata. cisza i ukojenie. swiat bez politykow to piekny swiat. ale tak naprawde nie istnieje.
ostatnio muzyka napedza moje mysli. po cichu nie funkcjonuje. zapadam sie we wlasnej wewnetrznej ciszy i nie wiem co mam ze soba zrobic. poplatac sie we wlasnej glowie - trzeba byc niezlym przypadkiem zeby miec takie problemy :]
nic na to nie poradze. ostatnio niczego mi sie nie chce. praca poprawia mi sie jakos leniwie. nauka do sesji tym bardziej leniwie sie ciagnie. no ale dzisiaj (bo juz 1:30) odetchne od tego wszystkiego.
postanowienie na najblizszy czas -chodzic spac o humanitarnej
godzinie 
27
maja
2006
nie przepadam za dlugim gadaniem, bo odnosze wrazenie ze tresc sie nie zmienia, a tylko przybywa slow. sztuke te do perfekcji maja opanowani wszyscy popularni politycy, ktorzy potrafia marnowac nawet 15 minut czasu antenowego i nic nie powiedziec [serio]. dlatego staram sie nie byc politykiem :] (albo nie byc jak polityk raczej)
ostatnio rzucilem sie na klasyczna muze. nie, nie, nie. nie to co myslicie. slucham sobie starszych plyt oasis :]. zwlaszcza utwor "wonderwall" zapada mi w uszy. "there are many things that i would like to say to you, but i don't know how". akurat przypadkiem dopasowalo mi sie do tematu (u mnie takie przypadki to norma, co ciekawe).
o czym to ja....ah! :D o mowieniu. ostatnio zanika sztuka efektywnego przekazywania tresci. smsy, maile, komorki. suche przekazy bez postaci. sam jestem ofiara czegos takiego. ludzie pomimo coraz lepszych metod komunikacji traca to co najwazniejsze a mianowicie tresc. to tak jak kupno portfela za ostatnie pieniadze.
nic nie zastapi kontaktu w cztery oczy, zapachu herbaty, gwaru
ludzi dookola, przytulnej atmosfery herbaciarni tudziez innego
miejsca spotkan przy spokojnej muzyce, w przytulnym lokalu dobrej
atmosferze, tam gdzie dresy i spolka sie nie zapuszczaja (bo nie
daja alk0) 
tam gdzie sie dobrze mysli. czy sa jeszcze takie miejsca? jezeli nie to ciezko bedzie wydusic z siebie te pare slow. dzisiejszy swiat w kreatywnym mysleniu nie pomaga.
(ja bede miec domek poza miastem jakby co :D)
no, trzeba isc spac 
27
maja
2006
czas mija, dziadkowie znowu jada zamieszkac na dzialce. wiec ich dom stoi wolny. siora sie tam wprowadzila z kolezanka na cale wakacje. nie mam zamiaru myslec co tam wyczyniaja przez ten czas.
problemem jest to ze zabrala mi z pokoju tv :/ kurcze. jak ja teraz bede grac na ps2? :D
no ale ten czas bez siory w domu...^_^ ehh zyc nie umierac. tv
moge poswiecic, (starsi maja drugi) 
26
maja
2006
obrastam ostatnio w muzyke. przybywa jej szybciej niz moge odsluchac. nie zeby mnie to martwilo, ale dysk z gumy nie jest
przewija mi sie ostatnio mnostwo setow trance i dnb, co mnie raczej cieszy ^_^. jest na czym ucho zawiesic.
zycie snuje sie powoli, nie wiadomo co mi tym razem zaserwuje. mozna byc pewnym ze cios ponizej pasa przyjdzie w idealnie wymierzonym momencie, jak zawsze
nastroj moj ostatnio husta sie ku dziwnym dygrejom i depresyjnym czkawkom. nie jest moze fatalnie, ale czesto czuje sie niepotrzebny i nieprzydatny. no bo w sumie co moze matematyk ktory wlasnie konczy studia? praktycznie do niczego sie nie nadaje, ale wszedzie moze sie zahaczyc a to do banku, a to do ubezpieczen, a to do informatyki, a to do szkoly....e te menele jakie teraz nadejda to nie na moje sily psychiczne. widzialem poziom intelektualny obecnego gimnazjum i nie jestem specjalnie zachwycony (bardzo delikatnie mowiac). sorry, ale zeby czlowiek ktory zaraz pojdzie do liceum nie umial dodac do siebie dwoch ulamkow zwyklych...
no ale to tylko taka dygresja. wiadomo ze wszystko ostatnio schodzi na psy i sie degeneruje. niewesole czasy. nastolatki zachodza w ciaze, a kobiety okolo 30tki zostaja nawet babciami :|
przechodzac do innego tematu , siedze i wymiatam przy nowej
muzie.
JohnB - konkretny set dnb, oraz Rawthang - Push,
kolejny konkretny utwór. mocne brzmienia, solidny rytm. trzyma
czlowieka krotko. jest dobrze 
jak widac testuje tez nowe emotki mala rzecz a cieszy 
czasami czlowiek siedzi i mysli nad tym jak poprawic swiat. niby nic nie moze zrobic. ale gdyby tak jego drobna rzecz byla jezyczkiem u wagi...mialby wplyw na to co sie dzieje. a wydaje sie ze nie ma.
sterowani przez media, gnojeni reklama i ramowka tvp, traktowani jak idioci lepiej sie czuc nie mozemy.
nie mozna czuc sie z tego powodu dobrze, prawda? niestety jako narod katolicki mamy wrodzona wyrozumialosc. inaczej zabralibysmy sie do roboty nad soba juz dawno.
mysli kraza leniwie. gdybym palil papierosy to tok mojego rozumowania snulby sie jak smuzka dymu dookola palacza. wykrecona w skomplikowane figury, wyrazna, intrygujaca. piekna ale ulotna - jeden podmuch psuje misterna strukture krzywizn i zakretow. ale to takze powoduje powstanie czegos nowego. czegos co w nieruchomym powietrzu nie mialoby szans zaistniec. oczywiscie zbyt silny podmuch zakloca jakiekolwiek tworzenie struktur.
zbieranie mysli zawsze jest trudne - umysl to miejsce ktorego czlowiek nie ma ochoty sprzatac liczac ze samo sie zrobi. a czasami warto pozbierac wspomnienia zanim zarosna kurzem i znikna. kiedys moze wyplyna na wierzch, ale nie jest to gwarantowane.
no to ide sobie na razie, trzeba isc spac 
25
maja
2006
jak zwykle napadaja mnie rozne mysli. na przyklad o przyszlosc swiata, o rozwoj naszego spoleczenstwa. o polityke...nie, cofka. mialo byc pozytywne myslenie :D
czesto mam wrazenie ze mysle za duzo. dla rownowagi jestem malo rozmowny, bo gdybym mowil o wszystkim co mi przechodzi przez glowe pewnie trajkotalbym bez przerwy :D
generalnie siedze i mysle o swoim zyciu. jest cicho ciemno i przyjemnie. mysli leniwie sacza sie przez glowe. niespojne, lekkie, niezobowiazujace. taaak. napisze moze rano co wymyslilem bo jutro trzeba wczesnie wstac [ziew]
19
maja
2006
jak zwykle przesiaduje wieczorem i oddaje sie hedonizmowi...yyy...to znaczy slucham sobie muzyki. zeby uniknac glupich skojarzen :D
postanowilem cos zrobic ze swoim pokojem i zrobilem przemeblowanie. znalazlem swoje stare rysunki przyklejone do szafki (wtedy stykala sie ze sciana i o nich zapomnialem. ale skad sie tam wziely?), a pod jedna z szafek - gore zarcia ktora naznosil tam w swoim czasie chomik siostry :|
chomik bestia, pamietam jak zaczal przegryzac mi kabel od internetu. dobrze ze w pore go przylapalem. co dziwne kable od zasilania go tak nie fascynuja. skurczybyk wlazi nawet na najwyzsze szafy, a potem nie wie jak zlezc. >_< no i pies za nim nie przepada :]
a tak poza tym, hmmm ...a tak przemeblowanie. przemeblowanie zrobilem i nagle moj pokoj stal sie przestronniejszy, lepiej zorganizowany. sam poczulem sie lepiej. moze to przez to ze lubie sprzatac. a moze przez to ze lubie w kolko cos zmieniac. w kazdym razie zyskalem pare metrow kwadratowych bez wyrzucania czegokolwiek z pokoju.
feng shui to moze i kupa bzdur, ale troche prawdy jest w tym ze odpowiednio zorganizowane otoczenie wplywa na nastroj. poczulem sie lepiej, pewniej po tym przeorganizowaniu. moze nawet inaczej.
duzy pokoj z mnostwem przestrzeni daje mi pewnosc siebie, a maly zatloczony, przytulny - poczucie bezpieczenstwa. te dwie postawy czesto do mnie powracaja. widocznie potrzebuje odmiany raz na jakis czas.
jakby nie bylo, cos w tym jest.
dzisiaj serwuje sobie breakbeat i troche trance'u do uszu. jak ktos chce probke to tutaj ma troche tego czym sie teraz katuje ^_^
musze przyznac ze nowa organizacja pokoju poprawila mi akustyke ^_^. co prawda skalaly ja nieco odglosy dzisiejszej eurowizji, ale muzyka leczy rany i lagodzi obyczaje. dobra muzyka, znaczy sie :D
no dobra. koniec z tym pokojem. niby taki banal a jak wplywa na zycie.
jak zwykle rozmyslam sobie na roznymi rzeczami. za oknem ciemny cichy swiat. mozna by przysiac ze wola "chodz". ale mi sie nie chce. noc pochmurna, ksiezyca nie widac.to nie bardzo jest sens wychodzic.
najlepsze sa letnie ksiezycowe noce. mieszkam na skraju miasta wiec oswietlenie lamp nie daje sie tak we znaki. widac wtedy wszystko w ksiezycowej poswiecie, prawie jak w dzien, tyle ze wyblakle. cien na ziemi jest, ale czlowiek czuje sie jak na ksiezycu. tylko ta grawitacja jakas ziemska :D
w takie noce lubie gdy powiewa lekko wiatr. siadam wtedy na jakims wzniesionym miejscu i mysle, gdy wiatr omiata mnie jak prad rzeki dookola. bardzo przyjemne i odswiezajace uczucie.
zycie to drobne i banalne przyjemnosci znajdowane w najdziwniejszych miejscach. trzeba miec odwage i fantazje ich szukac.
14 września 2011, 22:19:53 | klucz ssh na gitorious |
Od niedawna przyłapałem się na tym że na gitorious.org przestał działać mój klucz ssh. Próba ponownej instalacji klucza powodowała jego odrzucanie ( " ssh key invalid " ).
Problem polega na tym ze zamiast user@host na końcu klucza trzeba wpisać swój email jaki podaliśmy przy rejestracji w gitorious.org. Być może problem nie dotyczy wszystkich, ale u mnie było to jedyne działające rozwiązanie.
04 lipca 2011, 12:48:34 | Tunelowanie esx po ssh |
Szybka notatka na przyszłość; aby wbić się na serwer ESX za pomocą vSphere poprzez tunel SSH, trzeba przeforwardować porty 443, 902, 903 oraz dodać wpis do hosts postaci
127.0.0.1 esxhost
bez tego nie pójdzie. Posiadanie wpisu określającego 127.0.0.1 jako "localhost" też z jakiegoś powodu nie wystarcza i dostaje się tajemnicze informacje o nieprawidłowym hoście, braku łączności itp.
02 sierpnia 2010, 20:12:02 | [mini] nietypowy problem CUPS |
ERRDOS - ERRbadaccess (Invalid open mode.) opening remote spool Test Page
W takiej sytuacji należy w windows w wlaściwościach drukarki odznaczyć "drukuj bezpośrednio na drukarkę". Dziwne, ale zostawię to sobie tutaj na przyszłość.