26
czerwca
2006
ostatnio dzieja sie coraz dziwniejsze rzeczy w moim miescie. dzisiaj na przyklad w nocy, tzn od 22 slychac ostre palenie gumy na glownej ulicy. o 1 wlaczaja sie masowo auto-alarmy. jeszcze troche a dolacza do tego odglosy rozrob, tluczonego szkla i wystrzalow. brrr.
praca magisterska sie pisze. poprawilem co trzeba, zebralem materialy i pisze wstep (czesc wlasciwa jest napisana). pewnie w dwa dni go zrobie i uzupelnie jeszcze pare detali i bede mogl znowu odwiedzic promotora. ciezki kawalek chleba :/
pisanie mi sie nie udaje dzisiaj. nie moge sie zebrac do napisania czegokolwiek.
wieczor, a raczej chwila przed snem to u mnie zawsze moment takiej specyficznej zadumy. nad soba, nad zyciem itp. wtedy mysli biegna jakos inaczej, spokojniej. czlowiek mysli w ciszy o roznych rzeczach nad jakimi na co dzien sie nie zastanawia.
no nic ide spac, jeszcze moze cos mi przyjdzie do glowy, ale
pewnie rano juz tego sobie nie przypomne 
22
czerwca
2006
wczoraj nie mogłem zasnąć. przewracalem się na łóżku "w tę i wewtę" :D
miasto nocą to obce miejsce. zupełnie inny świat.
a człowiekowi który potrzebuje snu przytrafiają się dziwaczne rzeczy.
koło bloku stoi lampa. jest na tyle dziwna, że co jakiś czas się przegrzewa i gaśnie. wtedy robi się naprawdę ciemno. w takich chwilach człowiek łapie schiz.
położyłem się spokojnie na wyrku, i czekałem na sen. nagle usłyszałem coś dziwnego. podobne do szmeru, podobne do szumu, wydawało się niemal zmieszaniem szeptów. przemieszczało się. wyraźnie słyszałem jak zmienia położenie. ciarki mnie przeszły.
potem zaczęło mnie męczyć rytmiczne dudnienie, niewiadomego kierunku. na domiar złego w moim pokoju jest lustro. na wprost łóżka.
nie cierpię luster. zwłaszcza w nocy. musze przejść obok jednego gdy idę do łazienki. mam jedno na wprost gdy śpię.
nie lubię swojego odbicia w lustrze. ludzie mówią że to wina braku akceptacji i konfliktu na poziomie osobowości. mam pietra przy lustrach i tyle.
tak jest zawsze noca, na granicy snu dzieja sie glupie rzeczy. nie mam ochoty wnikac co z tego to moje chore wymysly, a co rzeczywistosc.
uczulenie sie pogarsza. pala mnie oczy. nie moge sie powstrzymac od przecierania. dzisiaj odkrylem ze pomagaja mokre oklady, niekoniecznie chlodne. uffff.
nie cierpie lata. upaly, pocenie sie, alergia. 
20
czerwca
2006
tak sobie siedze, czas leci a blog sie nie pisze.
nie, nie umarlem :D
dlubalem w stronie ostatnio, jest pod nowym adresem i moze w niej cos produktywnego o gentoo i linuksie wyskrobie, tak zeby ci powszechnie uwazani za 'guru' sie za bardzo nie czepiali :-)
kto wie, moze cos sie z tego urodzi. adresu na razie nie podaje, bo mam pietra :D
jak sie uzbiera tresci to moze puszcze :]..chociaz pare osob juz go zna :]
zyje sie dobrze, praca sie pisze. jem malo, wiec moze schudne. malo klopotliwych mysli i problemow.
no nic, nie jestem w nastroju do pisania, moze jak sie wykapie
to cos dlubne 
11
czerwca
2006
czasami nachodzi czlowieka taka chwila ze zastanawia sie nad swoim zyciem i nad soba. dochodzi wtedy do przykrych wnioskow na wlasny temat. zycie jest nudne jak pusta karta papieru, ludzie omijaja go jak powietrze.
a gdy chce z kims porozmawiac - nikogo nie ma.
zreszta co moglby powiedziec? co dalby rade z siebie wydusic?
jest tylko on i przygnebiajaca rzeczywistosc. coz, tak bywa.
nie mam ochoty wiecej pisac na ten temat dzisiaj :(

10
czerwca
2006
zycie jest trudne. czlowiek uczy sie, ksztalci. popada w rutyne. a potem przychodzi koniec edukacji i nie wiadomo co poczac.
trzeba zaczac czegos szukac, a jak komus trudno sie okreslic to jest naprawde ciezko. ja jestem taki ze nie potrafie sie zareklamowac.nie wiem co potrafie, za to wiem czego nie umiem.
problemy z samoocena sa straszne. czlowiek nie wie co ma powiedziec na swoj temat. w polaczeniu z brakiem komunikatywnosci sa jeszcze straszniejsze. siedzisz przed cv i nie wiesz co w nim zamiescic. slowa sie nie ukladaja, nic nie przychodzi do glowy, a kazde pozytywne stwierdzenie na wlasny temat wydaje sie wyolbrzymione. jak czlowiek jest jeszcze pesymista, to kazde negatywne stwierdzenie na wlasny temat wydaje mu sie jak najbardziej prawdziwe.
tak, jestem pesymista ktory ma problemy z komunikatywnoscia i samoocena. przykre
i co tu mozna o sobie pozytywnego powiedziec?
z takimi problemami borykam sie kazdego dnia. nie czuje ze sobie w zyciu poradze. nie wiem co ze soba zrobie. nie wiem do czego sie nadaje. to prawdziwa meka. codziennie umieram po trochu meczac sie z takimi problemami. i jak sobie tutaj poradzic?
to tyle na dzis, musze troche pomyslec 
09
czerwca
2006
dobrze jest, sesja z glowy. teraz mozna przysiasc nad praca magisterska.
nareszcie mozna sie zrelaksowac i przysiasc i spokojnie pomyslec co dalej. i mozna w koncu sie wyspac :]
wlasnie katuje na wiezy rozne gatunki muzyczne. chata sie trzesie, no prawie - mam litosc dla sasiadow :]
mysli plyna same do glowy pod wplywem muzyki. a wlasnie slucham tego : KLIK
nic mi sie nie chce ciekawego dzisiaj pisac, pomyslalem ze po prostu sie odezwe i pojde wreszcie spac :D
09
czerwca
2006
jutro ostatni egzamin w ostatniej sesji. mam nadzieje, bo moze czeka mnie poprawka - nie czulem sie na silach zeby sie do niego przygotowac. po prostu nie moge usiasc i sie uczyc. nosi mnie w ta i w tamta. ;( i material tez nie wchodzi za bardzo
jutro z rana bede zasuwac nad zeszytem zeby sie na 11 jeszcze czegos nauczyc. beznadziejnie - ostatni egzamin u promotora pracy magisterskiej :/
potem bedzie juz tylko pisanie, pisanie, pisanie. i szukanie studiow podyplomowych. mysle nad grafika komputerowa, byc moze jeszcze cos innego wpadnie mi do glowy.
i co tu ze soba zrobic?
snuje sie po przestrzeni i czasie bez konkretniejszego powodu i celu. swiat omija mnie w szalenczym tempie, chaos sie wzmaga, moje mysli uciekaja. wszystko tworzy dziki amalgamat kolorow i dzwiekow. gdzie isc? co robic?
najpierw musze zdjac sluchawki, bo niektore utwory przesadnie napedzaja mi mysli :]
uff, pora spac 
niedlugo sie przyloze i zaczne wiecej pisac :]
05
czerwca
2006
05
czerwca
2006
heheee nie moge sie polaczyc z gg od trzech dni :]
jakos mi to nie przeszkadza :D
a jak ktos nie moze ze mna pogadac - coz, to juz jego problem. pozostaje jabber i tlen ^_^
dzisiaj znowu byla szopa w domu - ojciec w ogole nie poczuwa sie do odpowiedzialnosci za moja siostre. juz drugi raz wzywaja ja na policje z powodu jej chlopaka, a ojcu to kolo ---- lata. matka sie wsciekla na niego ze jego pieprzonym egoista. splynelo to po nim jak tluszcz po swini.
jezeli ja bede taki jak moj stary, to czym predzej zrobie sobie i wszystkim innym przysluge i sie zlikwiduje. nie mam ochoty byc takim bezdusznym skurwielem. sorry, ale pewnych rzeczy nie bede w bawelne owijac.
takie rzeczy czesto sie zdarzaja
- "nie nastawialem wody, wiec nie musze wylaczac czajnika" - siedzi i olewa wszystko, dopoki ktos nie wylaczy czajnika, ewentulanie czegos innego. takie samo podejscie do odbierania telefonow "czy do mnie ktos dzwoni? mi to g---o niepotrzebne", domofonu, otwierania drzewi, gdy ktos puka.
- "zobacz co narobiles/as" - woda leje sie z pralki bo drzwiczki sa nie domkniete. oczywiscie nie wylaczy, tylko pojdzie, opierdoli i nic z tym nie zrobi.
- "to twoja wina. ja nic nie zrobilem" - cala odpowiedzialnosc spada na innych za wszystko. a potem dziwnym trafem ja sie czuje winny.
to sa trudne chwile dla mojej matki i dla mnie. moja siostre to rowno jebie. mojebo ojca tym bardziej. juz raz proponowala mi zebysmy sie wyprowadzili z domu. ehh. jak ojciec dalej bedzie dawac tak czadu to ja chetnie poszukam mieszkania i wezme sobie nawet najgorsza robote, byleby oplacic mieszkanie.
moze nie wspominalem ale za ojcem nie przepadam, a siostry, ktora jest okropnie pusta 18latka szczerze nienawidze. [ rozpuszczona materialistka, pyskata i glownie interesuja ja jej wlasne interesy. gdybyscie uslyszeli jak traktuje rodzicow, to tez chcielibyscie jej przpier----c . ja dyplomatycznie mam do niej obojetne podejscie ]
w tym domu tylko ja chyba przejmuje sie tym co sie dzieje z matka. dobija mnie to. codziennie. [na szczescie sceny tego typu sa rzadkie, bo maksymalnie raz na miesiac - ale sa to trudne chwile i nie moge nic z tym zrobic. zwlaszcza gdy matka z placzem przychodzi do mojego pokoju, bo tylko ze mna da sie normalnie porozmawiac w tym domu.]
no nic, koniec pierdolenia. troche mi ulzylo. to tyle w kwestii ogloszen parafialnych
01
czerwca
2006
mit-su-bi-shi, su-zu-ki, b-m-w 1-2-3....
mit-su-bi-shi, su-zu-ki, b-m-w x-y-z....
pokrecone ale fajnie sie slucha
14 września 2011, 22:19:53 | klucz ssh na gitorious |
Od niedawna przyłapałem się na tym że na gitorious.org przestał działać mój klucz ssh. Próba ponownej instalacji klucza powodowała jego odrzucanie ( " ssh key invalid " ).
Problem polega na tym ze zamiast user@host na końcu klucza trzeba wpisać swój email jaki podaliśmy przy rejestracji w gitorious.org. Być może problem nie dotyczy wszystkich, ale u mnie było to jedyne działające rozwiązanie.
04 lipca 2011, 12:48:34 | Tunelowanie esx po ssh |
Szybka notatka na przyszłość; aby wbić się na serwer ESX za pomocą vSphere poprzez tunel SSH, trzeba przeforwardować porty 443, 902, 903 oraz dodać wpis do hosts postaci
127.0.0.1 esxhost
bez tego nie pójdzie. Posiadanie wpisu określającego 127.0.0.1 jako "localhost" też z jakiegoś powodu nie wystarcza i dostaje się tajemnicze informacje o nieprawidłowym hoście, braku łączności itp.
02 sierpnia 2010, 20:12:02 | [mini] nietypowy problem CUPS |
ERRDOS - ERRbadaccess (Invalid open mode.) opening remote spool Test Page
W takiej sytuacji należy w windows w wlaściwościach drukarki odznaczyć "drukuj bezpośrednio na drukarkę". Dziwne, ale zostawię to sobie tutaj na przyszłość.