życie zabija powoli :)

 

28

listopada

2006

null

jak zwykle dopadlo mnie nocne siedzenie. nie wiem dlaczego ale nie potrafie sie zmusic do pojscia do lozka przez polnoca. czasami trafia sie cos fajnego w tv. albo pojawiaja sie ludzie z ktorymi tylko o tej porze mozna pogadac. (znam co najmniej dwa takie przypadki).

wada tego rozwiazania jest utrudnione poranne wstawanie - najwczesniej 7:30 + godzinka na przywrocenie sie ze stanu zombie do zywych.

zycie schodzi na walce snu z jawą. i tak obrywa na tym czlowiek ktory probuje to pieklo ze soba pogodzic. albo za duzo spi albo popada w bezsennosc.

zycie jest ciezkie.trzeba isc spac, nie wyspac sie i wstawac zeby znowu isc spac. najlepsze sa tylko te chwile tuz przed zasnieciem kiedy mysli staja sie wolne a stres ucieka. te na granicy snu i jawy. kiedy mozna jeszcze swiadomie myslec, ale nie ma sie juz tych jawnych ograniczen.

mgla zakloca myslenie, trzeba isc spac. trzeba odpoczac przez te pare godzin, aby jutro znowu zwlec sie z wyra i walczyc z rzeczywistoscia dalej.

:wavecry:

 
 

27

listopada

2006

supercombo

od czwartku musialem mieszkac na bezneciu. nie zebym marudzil - znowu trafilem do dziewczyny.

ale od poczatku.

moja dziewczyna przyjezdza do mnei ostatnio w weekendy jak ma studia zaoczne. rachunkowosc. siora bierze u niej korepetycje z roznych rzeczy. ostatnio z chemii. niestety siora zabalowala i nie przyszla na korki.

wymyslila ze pojedzie ze mna do niej do domu. a ja mialbym ja nianczyc. "xxxxxxx mac" pomyslalem - pojechalem na jeden dzien.tak przynajmniej mi sie wydawalo.oczywiscie siora zmyla sie nastepnego dnia na kolokwium do lublina, a ja musialem zostac pod presja dziewczyny. dodatkowo siora zostawila mi swoje ubrania, zbedne ksiazki itp itp. nie liczac moich nielicznych rzeczy jakie ze soba wzialem mialem przepchany plecak. (w tamta strone tez, ale glownie rzeczami ktore im zawiozlem).

znowu odpoczalem, uniknalem nagonki medialnej z ostatnia zaloba narodowa. poza tym widzialem jak siora przerazila sie na widok ilosci jedzenia jakie serwuja na wsi. wiadomo - bezcenne :D

ehhh...trzeba odpoczac. i znowu zasuwac w miejskim trybie zycia.

na wsi czas plynie inaczej. wiecej sie je, wiecej sie robi, ale i ma sie wiecej czasu dla siebie.

chyba

:junky:

 
 

26

listopada

2006

żałoba

ostatnio coraz wiecej okazji do zaloby w polsce. prawde mowiac - codziennie umiera mnostwo ludzi - czy to w wypadkach czy smiercia naturalna. faworyzowanie co niektorych wydaje mi sie pomalu coraz bardziej niesprawiedliwe :/.

bede chamski i nieczuly ale prawde mowiac jedyny powod do zogranizowania zaloby ma dla mnie wymiar polityczny - prezydent i premier pokaza sie w tv, ze nie maja w nosie ludzkiego losu, odbija sobie pare punktow procentowych w sondazach z tego powodu. media sie nachapaja tragedia gornikow po uszy (juz mamy rozne glupie programy w tv o tym jak to jest w kopalni). rozumiem ze to smutne, ale dla mnie za bardzo widac przez to marketing. glownie taki nastawiony na ogladalnosc i popularnosc.

dlaczego nie mozna tego zalatwic po cichu? kiedy media (i politycy) zrozumieja ze to niestosowne tak zerowac na ludzkim cierpieniu?

przez ten czas glownie siedzialem u dziewczyny i mialem spokoj od mediow. wiekszy niz w domu, przynajmniej. wystarczyloby pare zwiezlych wiadomosci o wypadku w kopalni - i tak o tym slyszalem i pamietam. nie musiano mi trabic w uszy na ten temat na kazdym kroku.

zastanawiam sie w jakim momencie zaczyna sie zaloba narodowa - gdyby zjechal pod ziemie i umarl jeden gornik - wszyscy mieliby to gdzies. media - bo to malo ciekawe. politycy - bo media sie tym nie interesuja. byc moze paru ludziom zapadlo by to w pamiec.

takie życie.

:wavecry:

 
 

22

listopada

2006

ex-soldier

dzisiaj bylem w wku. bo w koncu trzeba z tym dyplomem pojechac. podroz to byla stresujaca i w ogole pełna ryzyka i niebezpieczeństw. dotarłem na miejsce, powalczyłem z biurokracją i pojechałem zadowolony - za pol roku po pieczatke o przeniesieniu do rezerwy. yay.

w drodze powrotnej jechalem trasa ktora ostatni raz przemieszczalem sie wracajac z obrony magisterki. dużo się pozmieniało i w ogóle jakies inne to miasto :D

po chwili przejeżdżałem obok placu budowy jakiegos wielkiego centrum. w oczy walnał mnie niesamowity widok i mało nie padłem.

oczom moim ukazała się ... różowa betoniarka. cała - kabina, grucha, tylko opony i szyby normalne. bałem się zajrzeć do kabiny, szczerze mówiąc :D jeszcze zobaczyłbym jakąś paniusię na różowo. brrr!


ufff dosyc tych horrorów. to był jeden straszny dzień.

:wavecry:

 
 

21

listopada

2006

w00t

udalo mi sie polaczyc moja prymitywna aplikacja z moim blogiem! na razie jest to tylko wykaz dostepnych funkcji. ale przynajmniej znowu jestem na tropie.

i w takim momencie wlasnie siora chce na skype/gg :/

nic to, jak se polezie to dokoncze :D

:junky:

 
 

21

listopada

2006

yntelygent

w nocy nachodza mnie refleksje. tez tuz przed snem sa generalnie tak genialne ze gdyby nie perspektywa naglego zasniecia wlaczylbym komputer i wpisal je na joggera (wiem, zboczenie :D)

jedna cudem przetrwala w jako takiej formie do rana.

 


"ludzie ktorych poznajesz na gg sa na ogol malo wartymi znajomosciami. ale ci ktorych poznasz na jabberze sa cenni"

dlaczego tak jest? po prostu ludzi na jabberze poznaje sie wolniej.

- nie przylazi do ciebie dziecko neostrady z problemem, a jezeli juz przylazi to przez transport gg :]

- nie dostajesz spamu od spam-botów, a jezeli juz to przez transport gg :]

- znajomosci jabberowe zdobywa sie powoli, nie liczac transportu gg :]

- znajomi raczej zostaja na dlugo - a jak skasujesz ich z listy to sie o tym dowiedza, chyba ze rozmawiasz z nimi przez transport gg :]

- ludzie z jabbera nie truja ci dupy, chyba ze widzisz ich przez transport gg :] (chociaz ja chyba truje dupe wielu ludziom przez jabbera ORAZ gg)

 


ok, dawka glupoty na dzis wyczerpana :]

:wavecry:

 
 

20

listopada

2006

przypadlosc

mam taka glupia przypadlosc. nie jestem zbyt towarzyski, ale mam tendencje do rozgadywania sie i to strasznego. ciezko zahamowac. na ogol staram sie ja tlumic ale zle na tym (moim zdaniem) wychodze, bo reaguje za pozno.

musze nad soba popracowac. najlepiej bedzie jezeli bede pisac malo i rozsadnie. sztywno i dretwo. bo wtedy bedzie skladnie i logicznie. ot takie przedwczesne postanowienie noworoczne - mowic malo i madrze.

lepiej o tym pomyslec zawczasu. zanim paskudny nawyk sie rozwinie. raczej przed nim nie uciekne, ale znowu go przytepie.


trzeba bylo nazwac post chandra albo foch. pasowalo by lepiej. argh.

na poczatek powstrzymam sie od wszelkich komentarzy na blogach. poszczenie tego typu mi zawsze dobrze robi, bo przestaje sie czuc wypalony. jak teraz mniej wiecej. ide spac. :baby:

 
 

20

listopada

2006

baka

czasami czlowiek ma wrazenie ze nie nadaza. ja czesto lapie takie odczucie w swoim zyciu. zwlaszcza gdy nie rozumiem co sie do mnie mowi (jak pisalem wczesniej). ale jest i inne uczucie gdy czlowiek po prostu zalewany jest informacjami i sie wylacza.

czasami, a ostatnio nawet czesto spotyka mnie to na joggerze. zwlaszcza na dwoch znajomych blogach :]

bez obrazy, ale ja mam dosyc czytania tych tasiemcowych komentarzy, wiec niech nikt nie ma potem pretensji ze do nich nie zagladam. po prostu nie mam sily gdy nastepnego dnia w psi przewija mi sie 65 komentarzy z roznych blogow i watkow, do tego przemieszanych ze soba. trzeba nad tym pomyslec.


pisanie programu chwilowo utknelo w martwym punkcie, bo moj kluczowy komponent - blog odmowil posluszenstwa.

program ma za zadanie umozliwic pisanie wpisow na bloga bez korzystania z joggera ani przegladarki. ot napisze sobie 10 wpisow i ustawie np zeby byly umieszczane co godzine. a co. poki co jogger nie udostepnil swojego api, a moj drugi blog odmawia wspolpracy z tym rozwiazaniem. ale jeszcze pomecze.


a teraz cos z innej beczki. pozno jest. siedze i klepie. w uszach przewija sie uspokajajaca muza. generalnie senny nastroj, ale nie chce sie spac. za duzo do zrobienia za malo do odespania.

chetnie napilbym sie kawy, ale wiem ze jak ja juz zrobie to nie przelkne nawet pol lyzeczki. takie zycie.

poki co probuje sie nastawic na spanie. ale to nie takie proste.

ech kolejny nieskladny wpis. nad tym tez trzeba popracowac.

:wavecry:

 
 

18

listopada

2006

klepa

musze przyznac ze sa rzeczy ktore nie daja mi spokoju. glownie zwiazane z programowaniem. sa rzeczy ktore chcialbym napisac, chocby tylko dlatego ze mam taki kaprys :D

i wlasnie mnie to dopadlo. mam ochote sie czegos ciekawego nauczyc.

ksiazka do javy na bok i wracam do starego dobrego c++. plus pare nowych trikow. czekalem az capnie mnie zapal :] wiecej informacji pozniej.

 
 

17

listopada

2006

fart?

naprawde dzisiaj przekonalem sie ze zyje w pieknym, cudownym kraju. kraju gdzie co prawda chuligani moga zabic cie noca na ulicy, albo przynajmniej wyslac do szpitala prosto spod drzwi akademika.

wstarczylo ze po prostu przeczytalem ostatnie wiadomosci z USA.

KLIK

musze przyznac ze nasza policja to jednak pikuś przy amerykańskiej.

 
 

Miniblog

14 września 2011, 22:19:53 | klucz ssh na gitorious |

Od niedawna przyłapałem się na tym że na gitorious.org przestał działać mój klucz ssh. Próba ponownej instalacji klucza powodowała jego odrzucanie ( " ssh key invalid " ).

Problem polega na tym ze zamiast user@host na końcu klucza trzeba wpisać swój email jaki podaliśmy przy rejestracji w gitorious.org. Być może problem nie dotyczy wszystkich, ale u mnie było to jedyne działające rozwiązanie.

04 lipca 2011, 12:48:34 | Tunelowanie esx po ssh |

Szybka notatka na przyszłość; aby wbić się na serwer ESX za pomocą vSphere poprzez tunel SSH, trzeba przeforwardować porty 443, 902, 903 oraz dodać wpis do hosts postaci

127.0.0.1 esxhost

bez tego nie pójdzie. Posiadanie wpisu określającego 127.0.0.1 jako "localhost" też z jakiegoś powodu nie wystarcza i dostaje się tajemnicze informacje o nieprawidłowym hoście, braku łączności itp.

02 sierpnia 2010, 20:12:02 | [mini] nietypowy problem CUPS |

ERRDOS - ERRbadaccess 
(Invalid open mode.) opening 
remote spool Test Page

W takiej sytuacji należy w windows w wlaściwościach drukarki odznaczyć "drukuj bezpośrednio na drukarkę". Dziwne, ale zostawię to sobie tutaj na przyszłość.