życie zabija powoli :)

 

27

grudnia

2006

eyez

What Color Are Your Anime Eyes?


Gold - > Gold eh? You're strong willed that's for sure. And you're quite distant. In your opinion people are worthless. You're kind and gentle inside. But because of your defenses and tragic home-life that you don't tell anybody, most people don't see it. You're dark sometimes and you're very creative. You're a natural born writer. Try to tell somebody about your inner pain - it's eating away at your soul.
Take this quiz!

Quizilla | Join | Make A Quiz | More Quizzes | Grab Code

 

nie no, czego to ludzie nie wymysla :D

 
 

26

grudnia

2006

children of the porn

niestety w zyciu czasami bywa tak, ze czlowiek pomaga na forum. przychodza ludzie z problemami, pomaga sie im dostaje ich wdziecznosc a czasami kontakty dalej, ktore na ogol sa przydatne.

ale sa tez tacy ludzie ktorzy jak dac im palec to chca cie calego wpieprzyc. nic tylko wyciagnac bejzbol i ich przetrzepac. bo po prostu nie mozna.

co 4 godziny paru kolesi wysylalo mi wiadomosc typu "jestes?" i nastepujaca po niej serie linii typu "??????????????????????" najczesciej liczona w dwudziestkach.

dobrze ze ktos w implementacji jabbera pomyslal o czarnej liscie uzytkownikow :D

genialne posuniecie po prostu. i ratujace dupe. najwyzej beda mi sie na forym skarzyc. ale moderatorowi sie nie podskakuje, nie? :>

ahhh, zycie z dziecmi neo jest takie trudne czasami.

 
 

25

grudnia

2006

kidnapping

bylem na wigilii u dziadkow z rodzina. spotkalem sie z brejdakiem, dalem sie poobgadywac jak co roku :/

potem zostalem troche dluzej jak starsi zabrali sie na chate i ciotka wyrwala mnei na pasterke do lublina. arrgh. nie chcialo mi sie, ale nie mialem wyjscia. pojechalem.

widzialem po raz kolejny kosciol w ktorym do sufitu od podlogi jest z 6 pieter. w pierwszym rzedzie stal celebrity-dream-team lublina (znaczy sie prezydent miasta i jego przydupasy), a msze prowadzil koscielny dream-team lublina :]

generalnie bylo duszno jak diabli, komus wlaczyl sie autoalarm zaraz obok kosciola i przesladowal nas przez cala msze. nie bylo jak kleknac w tym calym tloku i bylo troche glupio z tego powodu. poza tym organista tak spiewal ze mialem ochote zrobic rotfl.

potem wizyta w stajence, gdzie lazil osiol koza i dwie czarne owce, ludzie strzelali fotki a obok zbieraly sie stada white zombie (dresiarze w bialych czapkach). na szczescie skonczylo sie na pobluzgiwaniu z ich strony, bo bylo to pod ratuszem.

potem ostrozna ewakuacja do samochodu i powrot. dowiezli mnie pod moj blok, wlaze na klatke a tam upiornie cicho i co dziwne - swieci sie swiatlo na klatce. generalnie nie powinno zawsze sie samo wylacza - 30 sek po wlaczeniu. po piciu z dziadkiem, tripie do lublina, mszy, tripie z powrotem moje poczucie rzeczywistosci bylo nieco zakrecone. bezpieczniej czulbym sie na ciemnej klatce, a tak mialem wrazenie ze ten blok na mnie czekal. brrr! i w kazdej chwili zezre mnie na schodach :]

chyba dlatego nie lubie pic alkoholu :D

potem wlazlem do domu, padlem jak martwy na lozko. zabolaly mnie zeby - no tak, bez mycia zabkow nie zasne. wyszorowalem dranie to sie odczepily. i zasnalem. a potem mialem/mam najlepszy poranek od pol roku. nigdy nie wstalem taki wypoczety. ^___,^

 
 

23

grudnia

2006

swieta

wszystkiego najlepszego. niskich lagow, szybkiego transferu. a w zyciu jak zawsze - zdrowia i szczescia. zeby wam swieta zeszly w cieplej rodzinnej atmosferze. bo u mnie jej chyba zabraknie.

niewazne. milej zabawy w kazdym razie i niezapomnianych chwil. ^_-

 
 

19

grudnia

2006

ocalic od zapomnienia?

prawde mowiac, sa rzeczy o ktorych malo kto wie, a sa fajne. takie jak serwis jamendo z legalna muza, albo the mixing bowl, takze z legalna muza.

jest takze fajny motyw do FF, o ktorym kompletnie zapomnialem bo dlugo nie bylo wersji dla ff2.0.

dzisiaj sprawdzilem i jest -KLIK - przewincie przez krzaczki na sam dol strony. nazywa sie rein. pasuje mi jak ulał.


rzeczy potrafia byc zlosliwe. pare miesiecy temu zalalem herbata swoj player mp3. karta mmc przezyla, ale sprzet przestal sie wlaczac. no to sprzedalem sluchawki (a fajne byly, creative ep-480). dzisiaj podpialem z ciekawosci do kompa player - dziala! [zonk].

z jednej strony glupio ze pozbylem sie sluchawek. z drugiej strony - i tak dobrze, bo przypomnialem sobie ze szwankuje w nim wyjscie audio - mam dzwiek glownie na lewe ucho :/

ale jako czytnik SD/MMC wystarczy ^___^. w koncu odzyskalem nokie5510 przeciez i to teraz ona robi za sprzet grajacy.

tyle w kwestii pieprzenia od rzeczy na dzis :]

:junky:

 
 

16

grudnia

2006

evil grin

yes! odzyskalem swoja nokie5510. mialem ten telefon w lapach ostatni raz jakies 1,5 roku temu. od tamtego czasu musialem uzerac sie z philipsem 362. badziewie jak malo co. jak ktos rozwaza kupno komorki philips - radze sie jeszcze raz zastanowic.

siadlem przy swojej nokii5510 i zaczalem pisac smsa. na dwie rece. na klawiaturce qwerty. zakrecila mi sie lezka w oku, gil w nosie i generalnie swiat zrobil sie jakis taki lepsiejszy :D

co prawda sluchawki sa do niczego (nie-oryginalne badziewie jakies o marnym brzmieniu) i musialem kupic nowa baterie ale jestem hepi jak rzadko.

:junky:

 
 

15

grudnia

2006

hm

wiem ze ostatnio nie pisalem zbyt ciekawie na blogu. wiem.

nic nie poradze, po prostu przybilo mnie troche rzeczy, i przypadki losowe, i sytuacje w domu. itp.

ale sie jeszcze podciagne. spoko. przechodzi mi i jak wstane to cos normalnego napisze ^_^

czuje ze w tym miesiacu moj niefart sie wreszcie cofa.

:junky:

 
 

14

grudnia

2006

norma2

zycie potrafi ukladac paskudne ciagi zdarzen w perfidne kombinacje.

myslalem ze wczoraj bylo ciekawie, a dzisiaj jest jeszcze ciekawiej.

poszedlem do dziadkow zaniesc im obiad. babka jest po operacji i nie moze za bardzo chodzic. dziadek byl na dzialce, reszta w pracy. siora jak zwykle ma wszystko gdzies i gdzies polazla.

wzialem psa ze soba zeby sie przespacerowal. przychodze do dziadkow.


dla wprowadzenia - dziadki mieszkaja w domku, ja mieszkam w bloku na drugim koncu miasta. obok domu dziadkow wujas konczy budowac swoj dom. przez wejscie pod jego domem tez da sie dostac do dziadkow.


no wiec dzwonie stojac przy zamknietej na klucz furtce, wychodzi babka i wylatuje pies dziadkow. mowie do babki zeby zabrala psa, i otworzyla bramke. niestety babka nie moze zejsc po schodach do furtki, a poza tym niedoslyszy. machnalem reka i sprobowalem wejsc z drugiej strony, przez wspomniana druga furtke, ktora nigdy nie jest zamknieta na klucz.

wlaze, biore psa i slysze z okna pretensje jakim prawem wchodze na teren prywatny. zatkalo mnie. w oknie moj wujas (mieszka z dziadkami). myslalem ze ma mi za zle ze wlaze przez jego teren, chociaz i to bylo dziwne, bo az tak to mu nigdy nie odbijalo. probuje wytlumaczyc ale dostaje coraz gorsze obelgi pod swoim adresem. ze przysla policje, zebym sie wynosil itp

malo brakowalo zebym machnal reka i zawrocil do domu. pierdole taka rodzine. wujas mnie nie poznal, babka mnie nie poznala. tylko pies dziadkow mnie poznal. mam juz 25 lat i czesto chodze do dziadkow, a operacji plastycznej nie przechodzilem (i nie zamierzam)


pieprzyc to. jade do dziewczyny na swieta. chrzesnica moze sie wypchac, rodzina moze sie wypchac, dziadki tez moga sie wypchac. i tak pewnie nie zauwaza ze mnie nie ma, bo kogo ja niby w tym domu obchodze. jedynym problemem rodziny jest czy i kiedy dostane prace. poza tym kiedy przyjezdza do mnie dziewczyna zeby sie przenocowac na weekendzie miedzy zajeciami (studia zaoczne) to czuje ze ona jest w tej rodzinie bardziej na miejscu ode mnie. eh.

ostatnio to uczucie coraz bardziej mi towarzyszy. zaczynam czuc sie jakis niewidzialny, albo jakis dziwny (tredowaty czy co?).


swieta zapowiadaja sie coraz ciekawiej. juz nie moge sie doczekac co przyniesie nastepny dzien


prawde mowiac spodziewam sie teraz od losu jakiejs rekompensaty, zeby utrzymac bilans szczesliwych i nieszczesliwych zdarzen w normie. tak na ogol mam w zyciu, ze nie wiedzie mi sie zbytnio, ale kiedy jest naprawde zle zdarza sie cos dobrego i wychodze na zero (albo troche ponizej zera). mam tak od paru lat. jakis taki bilans miesieczny ktory jest staly (ale generalnie nie rozpieszcza).

tak wiec moge zniesc jeszcze troche trudnych dni. w ramach wymiany za odrobine szczescia w szukaniu pracy

:wavecry:

 
 

13

grudnia

2006

norma

jak juz nie raz mowilem zycie uwielbia mi dopierdalac.

dzwonila do mnie dziewczyna. pogadalem. odlozylem telefon na stol. poszedlem do kuchni. pamietam ze mowila o tym ze mam do niej przyjechac na swieta. nie wiem czy przyjade bo rodzinka moze mnie na swieta zatrzymac, zeby odwiedzic chrzesnice (jak sie to nazywa, bo slownictwo dotyczace relacji rodzinnych jest na tyle skomplikowane, a moja rodzina na tyle wielka ze mam je daleko gdzies?) i dziadkow, dopiero co wypisanych ze szpitala.

dalem niedawno bratu mojej dziewczyny moja stara skasowana nokie 5510 ktora przez pewien czas posiadala moja siostra. dostala moja nokie jak ja dostalem nowy telefon z nowa umowa, a siostra zakupila starter heyah czy cos. wziela ten telefon na jazde konna pare dni pozniej i kon go kopytem ... khmm popiescil jak wypadl z kieszeni. juz sie nie wlaczyl. patrzac na jego stan - wcale sie nie zdziwilem.

brat mojej dziewczyny wzial go do znajomego do naprawy i z dwoch takich rozwalonych telefonow dalo sie zlozyc jeden sprawny. dostane ten telefon z powrotem albo na swieta, albo juz w piatek... pod warunkiem ze przyjade na swieta do niej. na moj obecny badziew-aparat pewnie skonczyla sie gwarancja (ponad rok czasu, a umowa na 2 lata :/) a naprawa pewnie potrwa 2 tygodnie, bo pilni to oni nie sa (a serwis maja 10km stad. jak wyslali mi telefon do naprawy do warszawy to mialem go w 4 dni z powrotem. gdzie tu sens, gdzie tu logika?)

w kazdym razie - wracam z kuchni - moj obecny telefon lezy na podlodze pod stolem i wibruje. na ekranie dziwny trojkatny znieksztalcony obraz. polamal sie wyswietlacz. spox. znowu dzwonila dziewczyna. oczywiscie pretensje gdzie ja jestem i ze zostawiam telefon po tym jak ona do mnie zadzwoni.


podsumowanie?

baby sa wredne. zdalnie psuja ci telefon, zrzucaja wine na ciebie, maja u siebie twoj poprzedni ukochany aparat i wykorzystuja go jako karte przetargowa zeby cie zniewolic na swieta.

w sumie dzien jak co dzien.

aha, jak kazdego 13tego bylem w urzedzie bezrobocia zeby podpisac liste. argh. dobija mnie to juz. tyle ludzi ucieklo z kraju a ja nadal nie moge sobie roboty znalezc. (w sobote moze sie trafi).


a teraz cos optymistycznego -> :wavecry:

 
 

12

grudnia

2006

envy

zawsze zazdroscilem i zazdroszcze ludziom co umieja ciekawie pisac. moze po prostu za bardzo sie zamartwiam. a moze to cos innego. moze stwierdzilem ze jestem nudny i bezbarwny (co w sumie nie jest dalekie od prawdy). moze nie mam nic ciekawego do napisania. a moze nie wiem jaki temat wybrac...

w kazdym razie zawsze otacza mnie kompleks nizszosci wobec ludzi ktorzy pisza lepiej, zabawniej, ciekawiej i po prostu umieja sie wyslowic. z tym mam najwiekszy problem. podobnie jak ze zrozumieniem co sie do mnie mowi.

ergh, ciezkie jest zycie czlowieka z maniakalnym kompleksem nizszosci. w kazdym razie duzo dalbym zeby umiec wyrazac sie zwiezle i jasno.

jakis czlowiek kiedys pisal na blogu ze czlowiek ktory ma doswiadczenie z czyms jest ekspertem. a mistrz to taka osoba ktora rozumie zagadnienie tak bardzo ze potrafi kazdy problem go dotyczacy wyjasnic jednym zrozumialym dla laika zdaniem. tak wiec chcialbym byc mistrzem wyslawiania sie :] pisac malo i na temat. tak staram sie robic w zyciu - nie jestem specjalnie rozmowny.

marzenia

ale coz, zycie toczy sie dalej, nie ma takiej mozliwosci zebym przeskoczyl swoje wkurzajace ograniczenia. ale walenie glowa w sciane jest przeciez takie fajne :]

:wavecry:

ps. jak ktos chce mnie zjechac, zmolestowac i ponizyc - prosze bardzo

 
 

Miniblog

14 września 2011, 22:19:53 | klucz ssh na gitorious |

Od niedawna przyłapałem się na tym że na gitorious.org przestał działać mój klucz ssh. Próba ponownej instalacji klucza powodowała jego odrzucanie ( " ssh key invalid " ).

Problem polega na tym ze zamiast user@host na końcu klucza trzeba wpisać swój email jaki podaliśmy przy rejestracji w gitorious.org. Być może problem nie dotyczy wszystkich, ale u mnie było to jedyne działające rozwiązanie.

04 lipca 2011, 12:48:34 | Tunelowanie esx po ssh |

Szybka notatka na przyszłość; aby wbić się na serwer ESX za pomocą vSphere poprzez tunel SSH, trzeba przeforwardować porty 443, 902, 903 oraz dodać wpis do hosts postaci

127.0.0.1 esxhost

bez tego nie pójdzie. Posiadanie wpisu określającego 127.0.0.1 jako "localhost" też z jakiegoś powodu nie wystarcza i dostaje się tajemnicze informacje o nieprawidłowym hoście, braku łączności itp.

02 sierpnia 2010, 20:12:02 | [mini] nietypowy problem CUPS |

ERRDOS - ERRbadaccess 
(Invalid open mode.) opening 
remote spool Test Page

W takiej sytuacji należy w windows w wlaściwościach drukarki odznaczyć "drukuj bezpośrednio na drukarkę". Dziwne, ale zostawię to sobie tutaj na przyszłość.