życie zabija powoli :)

 

28

stycznia

2007

.kkoding goes on

przysiadlem dalej nad aplikacja do blogowania ^_^

a co, nie bede sie poddawac. poki co niewiele ona robi, bo caly czas upraszczam kod, co by mi sie latwiej pisalo :]

przy okazji bawie sie valgrindem i patrze ile pamieci mi ucieka :]

generalnie mam co robic. pracy nadal nie moge znalezc, wiec nic lepszego mi nie pozostaje do roboty.

:junky:

 
 

25

stycznia

2007

offguard

jak juz mowilem zycie jest podle. i potrafi dokopac zwlaszcza wtedy gdy sie tego nie spodziewamy.

dzisiaj mi znowu dokopalo.

zostalem wyrejestrowany z urzedu pracy poniewaz nie moglem na czas podpisac tej glupiej listy kazdego 12tego albo 13tego (wtedy latalem po miescie szukajac stazu, slalem oferty itp.) grrr. co prawda pracy by mi nie zalatwili, stazu jak nie bylo tak nie ma, wiec zastanawiam sie czy to w ogole ma jakies zle strony. az mi sie nie chce pisac odwolania.

ale napisze. az mi sie nie chce bo przynajmniej nikt teraz mi nie robi ping-ponga "nie-mamy-srodkow-moze-w-tym-kwartale-niech-pan-przyjdzie-za-pare-dni". moze to i dobrze ze mnie wyrejestrowali. ehhh. zycie jest ciezkie. zwlaszcza jak czlowiek gania za praca i zapomni o takich pierdolach.

 
 

22

stycznia

2007

racjonalista

kazdy czlowiek ma jaksis swoj problem z jakim zmaga sie cale zycie. a jak nie ma to znajdzie - jeden drugiego. niestety moj trzyma sie od dawna i znowu sie odezwal.

generalnie sprawa jest taka - chodze z jedna dziewczyna z rozsadku i utrzymuje czysta znajomosc z druga, do ktorej mam sercowe ciagoty. ta druga znajomosc przymiera gdyz u mnie dominuje rozsadek. tak, jestem aromantyczny, podly i bez serca. dziekuje za komplementy.

a moze jestem pragmatyczny i przewidujacy. w kazdym razie z ta dziewczyna z ktora jestem dobrze mi sie uklada, a z ta druga nie widzialbym wspolnej przyszlosci - zupelnie inny charakter itp. niestety problem polega na tym ze stanowczo za czesto na nia wpadam w lublinie, zwlaszcza ostatnio gdy zaczalem jezdzic na uczelnie zalatwic podyplomowke, odebrac certyfikat i zalatwic pare innych spraw.

poznalem sie z nia na pierwszym roku studiow, potem ona zrezygnowala i poszla do szkoly medycznej. ja skonczylem studia.

od tamtej pory "czesto na siebie wpadamy. to pewnie przeznaczenie" jak kiedys zazartowala. cos w tym jest, czasami mi sie tak wydaje. dzisiaj znowu na nia wpadlem. wolalem sie nie zatrzymywac i nie zaczynac rozmowy, wiec tylko pomachalem jej reka i poszedlem dalej.

to bylo trudne - w kazdej chwili mialem ochote zawrocic i ja zaczepic. po kazdym takim krotkim spotkaniu naprawde miewam watpliwosci czy jestem z odpowiednia dziewczyna. 5 minut wystarcza zeby miec trzy dni watpliwosci.

jeszcze niedawno sie spotykalismy, tylko po to zeby sobie pogadac. teraz wole tego nie robic. z drugiej strony nigdy sie do niczego nie zobowiazalismy, wiec nie musimy podtrzymywac zadnego kontaktu ze soba. nie chodzilismy ze soba, po prostu czasami wpadalismy na siebie i konczylo sie to dluzsza rozmowa.

sytuacja wydaje sie prosta - po prostu nie bede sie odzywac dluzszy czas i bedzie po problemie. ale te przypadkowe spotkania, naprawde potrafia wszystko popsuc. los bywa wredny.


zycie bywa irytujace.

 
 

20

stycznia

2007

positiva

ostatnio moj kumpel z jabbera napuscil na mnie jego kolezanke. dziewczyna miala problem z wycieciem co ciekawszych czesci z jedynej ocalalej kopii swojej studniowki na kompie. kumpel stwierdzil ze stracil juz cierpliwosc do tlumaczenia jej wszystkiego. i bez pytania napuscil ja na mnie :]. a raczej zapytal po fakcie :]

w kazdym razie odnotowalem radosny fakt. po dniu meczenia sie z trzema narzedziami do mieszania w plikach video udalo sie wyciagnac sciezke audio do cbr-mp3 (zeby nie rozjezdzala sie z obrazem) i wyciagnac interesujace fragmenty. prawde mowiac spodziewalem sie ze dziewczyna zrezygnuje po godzinie. jak nie predzej.

ze wzgledu na wichure przerwalismy proby i nastepnego dnia po poludniu mi odpisala, ze jeszcze sama pokombinowala i sie udalo. no doslownie poczulem sie podniesiony na duchu - widac ze sa jeszcze ludzie ktorzy sie nie poddaja i probuja nauczyc sie czegos nowego aby rozwiazac swoj problem ^_^. poczulem tez lekkie uklucie dumy, bo przylozylem troche do tego reke.

poza tym od dawna nie spotkalem osoby na gg/jabberze ktora sama doszlaby do rozwiazania swojego problemu przy mojej minimalnej interwencji - najczesciej nachodza mnie dzieci neo, ktore chca przewodnika za raczke w linuksie. co mnie niezmiernie denerwuje. ja im mowie "sprobuj tego narzedzia, przeczytaj troche o tym programie itp, przemysl to i sam troche pokobmbinuj" a oni jak zwykle wala swoja mantre "lepiej mi powiedz co mam wpisac. nie chce mi sie tego czytac. to jest glupie.". oczywiscie nie doslownie, ale takie nastawienie widac miedzy wierszami. i to bardzo wyraznie. czekaja na gotowe. nie maja ochoty na najmniejszy wysilek umyslowy. chyba jedynym powodem probowania linuksa jest strach przed kontrola antypiracka, czy cos :D

no wiec bylem pod wrazeniem. dziewczyna w dwa dni opanowala trzy programy do obrobki video (TMpegEnc, avidemux, virtualdub) i osiagnela co chciala. dzieki takim wytrwalym ludziom swiat staje sie lepszy. :junky:

mam nadzieje ze spotkam wiecej takich wytrwalych i cierpliwych osob. az mi sie udzielil troche jej zapal :].


niestety czekajace na gotowe lenie przylazace do mnie przez gg raczej nie poczuja sie zawstydzone, bo pewnie i tak tego nie przeczytaja :]

 
 

19

stycznia

2007

rollup

trafne podsumowanie wczorajszej nocy :]



 
 

18

stycznia

2007

fast forward

wylazlem przed chwila z psem. po otwarciu drzwi na dwor powital mnie ryk wiatru az mnie ciarki przeszly.

ale najgorsze bylo patrzenie na niebo na ktorym chmurki zasuwaly tak jakby ktos wlaczyl szybkie przewijanie tasmy :|. brrr!

 
 

18

stycznia

2007

cogging

w ramach przerwy i dopracowania znajomosci c++, po ostatniej rozmowie kwalifikacyjnej, wrocilem do programu do blogowania. w koncu opanowalem biblioteke sluzaca do xml-rpc. yay!

jednak nie jestem taki najgorszy :]

tak wiec program idzie naprzod. poki co jest sama klasa abstrakcji nad biblioteka, emulujaca metody blogger'a ale pomalu ide naprzod ^_^.

 
 

17

stycznia

2007

aftermath

i po rozmowie. pracy oczywiscie nie dostalem. ale dowiedzialem sie wielu ciekawych rzeczy. 1 - ze wiem o c wiecej niz o C++ (co ciekawe, C sie nigdy nie uczylem :]). 2 - czego musialbym sie douczyc. 3 - ze mam szanse. jak sie doszkole z tego i owego

uff. nie ma to jak zly dobry poczatek dnia.

 
 

16

stycznia

2007

trema

mam stracha. tym razem nie w zwiazku z poprzednim wpisem :]

 

jak co dzien przegladalem oferty pracy - "programista embedded" w krakowie. czego nie. wyslalem list, cv. poszedlem z psem. oddzwonili w 30minut, lapiac mnie na dworze :/

 

czeka mnie polgodzinna rozmowa kwalifikacyjna, glownie po angielsku. omfg. poczulem strach. nie zebym nie znal angielskiego, w tym akurat jestem niezly. ale generalnie poczulem ze wymagania z tej ofery jakos drastycznie sie podniosly, i stad ten oddech smierci na karku :]

 

co prawda nie robie sobie nadziei ze przejde przez ta rozmowe, ale dowiem sie przynajmniej jaka musi byc moja znajomosc programowania, aby sobie na nastepnych takich rozmowach poradzic.

 

:junky:

 

obym tylko wstal rano....

 
 

16

stycznia

2007

fear

poprzedniej nocy cos mnie przerazilo. bardzo. nie mialem zlych snow ani nic w tym stylu.

 

przylazl pies, i musialem otworzyc mu pokoj w nocy, bo jeczalby mi cala noc pod drzwiami. wstalem z lozka, po czym...poczulem ze spadam na podloge. potem dotarl do mnie bol palcow stopy i kostki.

 

noga odmowila mi posluszenstwa. przez pare minut nie moglem sie podniesc. naprawde napedzilo mi to stracha.

 

 

to nie pierwszy raz zreszta. jak bylem maly zlapalo mnie zapalenie stawu biodrowego i nie moglem w ogole poruszac noga. tydzien spedzony przykuty do lozka to nic ciekawego. poza tym nie moglem polozyc sie inaczej, jak tylko ciagle na plecach. meka i tyle. rozmyslalem o tym co bedzie jezeli juz nie bede mogl chodzic. nie byla to zbyt ciekawa perspektywa.

 

wtedy wlasnie ta sytuacja mi sie przypomniala. na szczescie po paru minutach bylo ok. ale teraz mam stracha co mnie czeka nastepnego dnia.

 
 

Miniblog

14 września 2011, 22:19:53 | klucz ssh na gitorious |

Od niedawna przyłapałem się na tym że na gitorious.org przestał działać mój klucz ssh. Próba ponownej instalacji klucza powodowała jego odrzucanie ( " ssh key invalid " ).

Problem polega na tym ze zamiast user@host na końcu klucza trzeba wpisać swój email jaki podaliśmy przy rejestracji w gitorious.org. Być może problem nie dotyczy wszystkich, ale u mnie było to jedyne działające rozwiązanie.

04 lipca 2011, 12:48:34 | Tunelowanie esx po ssh |

Szybka notatka na przyszłość; aby wbić się na serwer ESX za pomocą vSphere poprzez tunel SSH, trzeba przeforwardować porty 443, 902, 903 oraz dodać wpis do hosts postaci

127.0.0.1 esxhost

bez tego nie pójdzie. Posiadanie wpisu określającego 127.0.0.1 jako "localhost" też z jakiegoś powodu nie wystarcza i dostaje się tajemnicze informacje o nieprawidłowym hoście, braku łączności itp.

02 sierpnia 2010, 20:12:02 | [mini] nietypowy problem CUPS |

ERRDOS - ERRbadaccess 
(Invalid open mode.) opening 
remote spool Test Page

W takiej sytuacji należy w windows w wlaściwościach drukarki odznaczyć "drukuj bezpośrednio na drukarkę". Dziwne, ale zostawię to sobie tutaj na przyszłość.