28
lutego
2007
jezeli cos ci lezy na sumieniu i jestes yoshi314 to nie zwierzaj sie znajomemu (a niewiele ich masz), bo jak najszybciej ucieknie w obliczu twoich problemow pod dowolnym pretekstem. lepiej trzymaj wszystkie problemy dla siebie i nikim sie z nimi nie dziel.
dzielac sie zmatwieniami zmniejszasz je, a dzielac sie szczesciem zwiekszasz je.
ktos tak kiedys napisal. nie wzial pod uwage mojego przypadku, niestety ;-)

28
lutego
2007
no i po rozmowie. nie wylazlem rozczarowany, bo widocznie juz sobie nie robie nadziei na rozmowach o prace. magiel byl 45 minutowy. spodziewalem sie pytan glownie z SQL, dostalem masakre z c/c++/java/uml/xml/projektowania baz danych.(z czego 3,4,5 nie za bardzo znam)
mimo ze mowilem gosciowi ze z javy nie za bardzo sie czuje (na poczatku wypelnialem formularzyk umiejetnosci, dalem sobie 3 razy po 4 , piec razy po 2 i 15 razy po 1 w kwestii znajomosci wymienionych technologii = nie fajnie) to i tak mi zrobil masakre.
i wez tu czlowieku przejdz rozmowe kwafikacyjna z twarza. argh.
powiedzial jeszcze ze byc moze zadzwonia po mnie na druga rozmowe. watpie. podobno ta dopiero ma byc na powaznie.
osob do tej pracy jest tyle ze to czysta masakra. niezli wymiatacze tam wpadali. nie ma szans zeby sie dostac, jak dla mnie.
cholera. znowu musze polowac na oferty, co zaczynam juz nienawidzic.

26
lutego
2007
znowu zaczyna sie zasuwanie za praca jak co tydzien. dzisiaj jakos nie mialem ochoty czytac wyolbrzymionych oczekiwan pracodawcow wobec pracownikow.
to nie dla mnie, przynajmniej psychicznie. zwlaszcza ze wymagaja doswiadczenia, najlepiej komercyjnego i na ogol znajomosci 10 technologii.
moj kumpel to mial farta - programuje w delphi dla banku. a na wejscie kandydatow czeka mur wymagan, ktore nijak nie przystaja do rzeczywistosci.
odezwala sie jedna z firm ktora tydzien temu dostala moje papiery. chca mnie na rozmowe. fajnie, stres mnie podlapal, ale wiem ze cudow nie bedzie.
mimo ze wymagaja tak prostego tematu jak znajomosc SQL i zasad tworzenia baz danych. zadnych wymyslnych cudow itp. ale co z tego jak i tak mnie znowu czyms zagna. sql znam , ale na co dzien nie uzywam. wlasnie siedze i robie szybki kurs powtorkowy z co ambitniejszych polecen.
no, ale zadne przygotowanie nie pomoze w obliczu stresu. a ja pod wplywem stresu wymiekam. przynajmniej na rozmowach o prace. bo dobra ilosc stresu dziala na mnie o wiele lepiej niz kofeina - pamietam jeszcze przepisywanie prac magisterskich dwie doby pod rzad pod presja czasu :].
no coz, warto sobie SQL odswiezyc, i szykowac sie psychicznie na rozczarowanie.
21
lutego
2007
siedze i pisze sobie w spokoju dalsza czesc swojego programu czas leci spokojnie. w pokoju tli sie przycmione swiatlo - wysiadla mi lampka przy kompie, wiec zapuscilem ambientowe swiatlo z tylu ;-)
poza tym slucham sobie spokojnej muzyki i jakos spokojnie mi sie mysli.
pamietam jak jeden facet ktory robil nam nieprzecietny pogrom na studiach zawsze na egzaminie w swoim pokoju zapuszczal spokojna muzyke. chyba tylko dzieki temu zachowywalismy zdrowie psychiczne na jego egzaminach ;-)
co tu jeszcze napisac... a! ostatnio przesladuje mnie pewien powracajacy sen. nie wiem czemu mnie meczy. w kazdym razie sni mi sie ze jestem w dalszym ciagu studentem (a juz nie jestem ;-)), semestr sie konczy a ja przez caly semestr nie chodzilem na jakis przedmiot.
ogarnia mnie panika pt. "i co teraz?!", po czym sie budze. nie bardzo to kumam, ale widocznie podswiadomosc mi sugeruje ze o czyms zapomnialem.
fajnie by bylo jakby dawala troche bardziej konkretne wskazowki ;-)
poza tym szukanie pracy trwa. jak zwykle odzywaja sie tylko z krakowa. warszawa olewa mnie, lublin takze. (inna sprawa ze w lublinie praktycznie nie ma zadnych ofert pracy).
jakby ten wpis wygladal jakos glupio - pisalem go spod mcabbera, takiego komunikatora ktory dziala w trybie tekstowym ^_^ (tak, jestem zboczonym linuksiarzem i dobrze mi z tym).
jestem dzis w produktywnym nastroju. chwilo trwaj. 
17
lutego
2007
jakos dziwnie sie czuje. zlapala mnie taka nostalgia i przygnebiajacy smutek. chce sie niemal wyc. nic zlego sie nie stalo, ale czuje jakas tesknote za czyms. w kazdym razie wiem ze to uczucie jeszcze nie raz bedzie mi towarzyszyc. tylko teraz jakos nie mam ochoty miec go na glowie :/
15
lutego
2007
...są wyroki losu.
wyszedlem z wku. wsiadlem do autobusu. ludzie sie ode mnie odsuwali - jak zwykle zreszta nie przyciagam tlumu. a myje sie regularnie. o zabki i oddech tez dbam
w drugim autobusie tez nikt nie chcial obok mnie siasc. w kazdym razie w milczeniu dojechalem do domu. zastanawialem sie co teraz robic.
w koncu sie zasmialem. bo z wku juz sprawa zalatwiona. wiec o jeden problem mniej. yaay!

14
lutego
2007
gdzies w pazdzierniku chyba bylem w wku i zawiozlem tam swoj dyplom zeby poswiadczyc ze skonczylem studia. z tego co wiem moj rocznik automatycznie idzie do rezerwy. biurwa powiedziala mi ze jestem przeniesiony do rezerwy i zebym wpadl po pieczatke "jezeli mi zalezy" w tym roku.
dzisiaj pojechalem tam aby ta pieczatke dostac - niektorzy pracodawcy jej potrzebuja, w tym jeden potencjalny moj.
co sie okazalo - wku nie odnotowalo ze skonczylem studia - dalej figuruje jako student, mimo ze zaswiadczenia nie przynosilem za ostatni semestr akademicki. w rezerwie nie moge byc, bo dalej jestem studentem. pieczatki nie dostane bo wcale do rezerwy przeniesiony nie jestem - dopiero jak odnotuja ze nie studiuje zaczna mi liczyc czas. po uplywie 12 miesiecy dostane pieczatke. albo naucze sie zabijac w wojsku.
za-je-bis-cie. doslownie bajzel panujacy w wku mnie zadziwia. i jeszcze mi sie oberwie. nie dosc ze mam problemy z urzedem pracy i nie moge z tego powodu dostac stazu, to jeszcze problemy z wku. no i nie moge dostac pracy. argh.
zycie jest podle. jak zawsze.

dzien oslodzila mi tylko walentynka od dziewczyny. wrzucila mi ja na kompa w zeszlym tygodniu, ale haslo dopiero dzisiaj dostalem :]
13
lutego
2007
chyba wpadlem w jakis szal kodowania :]
w kazdym razie moj program juz wysyla posty na blog, co prawda nie ten joggerowy. ale postepy sa. jestem z siebie dumny.
i nawet memleaków nie ma :]
jest szansa ze jeszcze bedzie ze mnie programista java/c++ :]

teraz trzeba by sie za gui zabrac w koncu :]
13
lutego
2007
jestem konsekwentny i pisze dalej program do blogowania :]
sie zawzialem, i juz. w kazdym razie udalo mi sie juz sciagnac posta z bloga, sprawdzic czy moje haslo jej poprawne, odczytac liste dostepnych metod polaczenia no i zonglowac rozmaitymi typami danych w srodku programu. ;-).
chwilowo nie wyglada to zbyt ladnie, ale co tam
generuje polaczeniewywolanie (sciagam wpis #56)
content :: string :: [tresc posta]
dateCreated :: datetime :: [tu bedzie data, jak sie naucze ja wypisywac :D]
description :: string :: [tutaj znowu jest tresc posta - ten blog tak ma widocznie]
link :: string :: [link do wpisu]
mt_allow_comments :: int :: 1
mt_convert_breaks :: string :: 3
permaLink :: string :: [znowu link do wpisu u mnie permalink i link to to samo]
postid :: string :: 56
title :: string :: [tytul posta]
userid :: string :: yOSHi314
co tam, wazne ze dziala. 
12
lutego
2007
dzisiaj znowu slalem oferty pracy w rozne dziwne miejsca. jak zwykle odezwaly sie tylko firmy z krakowa :]
ehh. co ciekawe teraz juz nie dzwonia, ale (jak mi powiedzieli w szybkiej oraganizacyjnej rozmowie przez telefon) wysylaja link do testu kwalifikacyjnego online. 20 pytan z angielskiego, 20 pytan z C++ (z czego 15 z czystego C). Podobno nowe rozwiazanie i nieprzetestowane. Widac padlo na mnie zebym to zrobil.
Pierwsza firma sie przylozyla i test dziala jak nalezy ( co prawda wynik nie zachwyca - 99% z j.ang. i tylko 45% ze znajomosci C, ktorego w zyciu sie nie uczylem - w ofercie pisali tylko o C++) ale druga...to wola o pomste do nieba.
Test wymaga koniecznie IE6, javy i karty dzwiekowej. Firefox wywala sie na sprawdzaniu kompatybilnosci (w sensie ze przegladarka sie wylacza), opera nie przechodzi, IE6 pod wine przechodzi ale nie pozwala wlaczyc testu - po kliknieciu w "rozpocznij" nic sie nie dzieje. o konquerorze nie wspomne.
pomyslec ze firma potrzebuje osob ze znajomoscia systemu linux, a robi test na "jedyna sluszna" przegladarke.
nie zamierzam im robic łaski i instalowac windows po to zeby sie przekonac ze tam tez nie dziala. inna sprawa ze nie zdaze - haslo do testu wygasa niedlugo.
nie jestem jeszcze tak zdesperowany. wyslalem w ciagu tych kilku dni z 15 ofert pracy, wiec jeszcze ktos sie odezwie. ostatnio znowu wysyp ofert sie zrobil na portalach wiec jest w czym przebierac.

14 września 2011, 22:19:53 | klucz ssh na gitorious |
Od niedawna przyłapałem się na tym że na gitorious.org przestał działać mój klucz ssh. Próba ponownej instalacji klucza powodowała jego odrzucanie ( " ssh key invalid " ).
Problem polega na tym ze zamiast user@host na końcu klucza trzeba wpisać swój email jaki podaliśmy przy rejestracji w gitorious.org. Być może problem nie dotyczy wszystkich, ale u mnie było to jedyne działające rozwiązanie.
04 lipca 2011, 12:48:34 | Tunelowanie esx po ssh |
Szybka notatka na przyszłość; aby wbić się na serwer ESX za pomocą vSphere poprzez tunel SSH, trzeba przeforwardować porty 443, 902, 903 oraz dodać wpis do hosts postaci
127.0.0.1 esxhost
bez tego nie pójdzie. Posiadanie wpisu określającego 127.0.0.1 jako "localhost" też z jakiegoś powodu nie wystarcza i dostaje się tajemnicze informacje o nieprawidłowym hoście, braku łączności itp.
02 sierpnia 2010, 20:12:02 | [mini] nietypowy problem CUPS |
ERRDOS - ERRbadaccess (Invalid open mode.) opening remote spool Test Page
W takiej sytuacji należy w windows w wlaściwościach drukarki odznaczyć "drukuj bezpośrednio na drukarkę". Dziwne, ale zostawię to sobie tutaj na przyszłość.