07
sierpnia
2010
Nie tak dawno składałem stosunkowo tani komputer dla rodziców. Siostra wyjechała za granicę i zostawiła im modem blueconnect na który umowa jeszcze długo nie wygaśnie. W związku z tym dali mi zadanie złożenia im stosunkowo taniego komputera do openoffice i internetu.
Całkiem przypadkiem trafiłem na tytułową płytę główną. Jest to jedna z płyt mini itx opartych na procesorze intel atom 330. Czyli jest to energooszczędny dwurdzeniowy (każdy rdzeń ma dodatkowo hyperthreading, więc tak jakby czteroprocesorowy) procesor o szybkości 1.66GHz. Teoretyczne zużycie energii przez płytę - 45W (nie wiem jakie jest naprawdę).
Ponieważ dotychczasowe doświadczenia z procesorem były jak najbardziej pozytywne ( płyta główna D654GCLF2 ), stwierdziłem - czemu nie? Całkiem przypadkiem na allegro wynalazłem ofertę sprzedaży tej właśnie płyty z pamięcią ram oraz obudową mini itx.
To co wypatrzyłem że odróżnia A330ION od D944GCLF2 to (w nawiasach D945* )
Wydaje mi się że obie płyty nie mają możliwości podłączenia stacji dyskietek, ale co do D945* nie jestem pewny. W sumie po co?
Generalnie obie płyty są tego samego rozmiaru, czyli 17x17cm. Obie płyty mogą współpracować z klasycznymi zasilaczami ATX. Z tego co widziałem przy A330ION zasilacz rzędu 90W w zupełności wystarcza.
Obudowa jaką dostałem to LC-1300mi firmy LC-Power. Do zestawu dokupiłem dysk sata 320GB (klasyczny 3.5") . Jakoś udało się go upchnąć w obudowie. O napędzie optycznym nie było mowy - nie zmieścilłby się, i musiałbym szukać napędu na SATA lub eSATA. Ewentualnie USB.
Pierwszy rzut oka
Pierwsze wrażenie po starcie - biosu praktycznie nie widać. Cała procedura przejścia przez BIOS zajmuje 1.5 sekundy, i rozpoczyna się próba bootowania systemu operacyjnego. Podejrzewam że to zasługa braku łącza IDE.
Wybrałem do instalacji coś w miarę prostego w codziennym użytkowaniu, czyli linux mint. Instalacja przebiegła bezproblemowo. Niestety musiałem dopisać używany modem huawei do regułek udev - ubuntu dało ciała i 8.10 rozpoznawało modem, a 10.4 (na którym bazuje mint9) nie widzi go. W każdym razie, po poprawieniu regułek udev system zauważył modem, zapuścił usb_modeswitch i poszło z górki.
Grafika
Karta nvidii działa poprawnie zarówno z nouveau jak i z własnościowym sterownikiem. Compiz działa sprawnie, ale nie pchałem tam wszystkich możliwych efektów. Karta grafiki domyslnie uzurpuje sobie 512mb pamięci systemowej, i nie wiem czy można to zmienić. Ponieważ w zestawie było 2gb ram, niespecjalnie się tym przejąłem.
Walka z audio
Największym problemem był dźwięk. Karta dźwiękowa przedstawiała się jako MCP79 High Definition Audio. Instrukcja podpowiedziała że jest to układ VIA VT2020. Generalnie dźwięk działał, ale nie chodził przedni panel audio i nie działał mikrofon.
Sprzęt dźwiękowy był obsługiwany przez sterownik snd-hda-intel. Jest to taki driver który obsługuje mnóstwo zintegrowanych kart "HD Audio". W związku z mnogością obsługiwanych urządzeń czasami wymaga specjalnych parametrów aby rozpoznać wszystkie urządzenia.
Na początek zacząłem szukać na wiki ALSA. Okazało się że wsparcie dla tego układu poprawiono w 1.0.23. Mint9 (i ubuntu 10.04). ma 1.0.21. Na forum ubuntu znalazłem skrypt automatyzujący upgrade sterowników alsa do 1.0.23, z którego skorzystałem. Po aktualizacji karta zaczęła być rozpoznawana jako VT2020 a nie MCP7A, co uznałem za krok w dobrym kierunku. Po odrobinie kombinowania uruchomiłem mikrofon
należało w /etc/modprobe.d/alsa-base.conf dodać
options snd-hda-intel model=basic
Nie działający przedni panel wymagał więcej pracy. W końcu w opcjach BIOS znalazłem opcję "Front Panel Audio" . Zmieniłem ją z 'Auto' na 'Enabled'. I po problemie. Teraz tylko przypisałem do skype odpowiednie wejście mikrofonowe w panelu pulseaudio i problem audio rozwiązany.
Wydajność
System jako taki sprawuje się nieźle. Na pudełku jest napisane że płyta pociągnie materiał blu-ray. Postanowiłem to sprawdzić.
Moje wnioski
Sam procesor generalnie nadaje się do typowej pracy, ale kompilacja czegokolwiek na nim zajmuje sporo czasu (widziałem przy aktualizacji alsy).
Problem natomiast był z materiałami flash. Oglądanie klipów na yourube w wyższej rozdzielczości niż standardowa na pełnym ekranie i adobe flash player nie dawał rady. Pod windows na płycie D945GCLF2 nie bylo z tym problemów. Może to wina flasha na linuksie, nie wiem.
Wniosek
Ogólnie muszę przyznać że system jest dobrze przemyślany i spełna swoje zadanie. Wyjścia HDMI nie testowałem (brak kabli i za daleko do odpowiedniego telewizora), ale widziałem na internecie jak się sprawuje. Niektórzy używają tego sprzętu do w miarę nowych gier, co tym bardziej świadczy na jego korzyść.
W dwóch płyt z atom 330 jakie miałem w rękach, ta jest zdecydowanie lepsza, solidniejsza (wykonanie) i wydajniejsza. Brak łącza IDE może być dla niektórych wadą. Ja od dawna nie korzystam z napędów optycznych, a nagrywarki SATA/eSATA/USB już chyba są na rynku.
Na koniec bardzo nudne wyjście polecenia lspci ;)
00:00.0 Host bridge: nVidia Corporation MCP79 Host Bridge (rev b1)
00:00.1 RAM memory: nVidia Corporation MCP79 Memory Controller (rev b1)
00:03.0 ISA bridge: nVidia Corporation MCP79 LPC Bridge (rev b2)
00:03.1 RAM memory: nVidia Corporation MCP79 Memory Controller (rev b1)
00:03.2 SMBus: nVidia Corporation MCP79 SMBus (rev b1)
00:03.3 RAM memory: nVidia Corporation MCP79 Memory Controller (rev b1)
00:03.5 Co-processor: nVidia Corporation MCP79 Co-processor (rev b1)
00:04.0 USB Controller: nVidia Corporation MCP79 OHCI USB 1.1 Controller (rev b1)
00:04.1 USB Controller: nVidia Corporation MCP79 EHCI USB 2.0 Controller (rev b1)
00:08.0 Audio device: nVidia Corporation MCP79 High Definition Audio (rev b1)
00:09.0 PCI bridge: nVidia Corporation MCP79 PCI Bridge (rev b1)
00:0a.0 Ethernet controller: nVidia Corporation MCP79 Ethernet (rev b1)
00:0b.0 IDE interface: nVidia Corporation MCP79 SATA Controller (rev b1)
00:0c.0 PCI bridge: nVidia Corporation MCP79 PCI Express Bridge (rev b1)
00:10.0 PCI bridge: nVidia Corporation MCP79 PCI Express Bridge (rev b1)
01:00.0 VGA compatible controller: nVidia Corporation ION VGA (rev b1)
Nie testowałem - karty sieciowej, audio 5.1/6.1/7.1, HDMI, działania pod windows, wymagających gier.
04
sierpnia
2010
Mialem kiedys w firmie na kompie windows xp, którego i tak nie używałem.
Traf chcial ze padl mi dysk, więc przesiadłem się na zapasowy jaki ostal mi sie z poprzedniego komputera (mozna bylo sobie zatrzymac przy wymianie sprzętu). Niestety w międzyczasie zdążyłem go "zaorać" i nie miałem na nim żadnego systemu.
Nie miałem czasu aby zawracać gitarę działowi technicznemu i w 20 minut postawiłem sobie arch linux i zapomniałem o problemie - do pracy na helpdesku jak na razie mi wystarczał. Instalacja windows wymagała by zapewne oddania komputera na kilka godzin i postoje w pracy. A byłem akurat pod presją czasu.
Niestety czasy się zmieniają i będę musiał korzystać z jakiegoś nowego softu na jedyny słuszny system do współpracy z słuchawkami USB, model Plantronics Blackwire C210-M. Co prawda udało mi się je skonfigurować za pomocą snd-usb-audio, ale odpalanie softu do odbierania połączeń telefonicznych przez wine jednak do mnie nie przemawia.
Postanowiłem odzyskać instalację windows, aby nie zawracać gitary technicznym (logowanie do AD i rozmaita konfiguracja), administracji (zdobycie płytek instalacyjnych) i tracić więcej czasu niż to konieczne. Dysk uparcie odmawiał współpracy z komputerem firmowym, wydawał różne dziwne dźwięki i generalnie spowalniał działanie systemu. Zabrałem go do domu, gdzie .... zadziałał bez problemu. Jedynym problemem był jednostajny, miarowy pisk wydobywający się z urządzenia (na tyle uciążliwy że powodował ból głowy po kilku minutach.
Jako że jedynym pojemnym nośnikiem jaki miałem pod ręką w tym momencie był pendrive 8GB, spakowałem partycję windows za pomocą tar. Zwykłego tar'a. Pominąłem tylko plik wymiany.
tar cjf windows.tar.bz2 /mnt/win --exclude=pagefile.sys
Dostałem spakowany system w rozmiarze ~3GB.
W pracy zrobiłem partycję ntfs i wypakowałem plik. Niestety grub nie potrafił jej wystartować. Okazało się że mkfs.ntfs niezbyt poprawnie zakłada partycje ntfs. Pewnie zabrakło RTFM z mojej strony.
Wystartowałem plytę instalacyjną xp i skasowałem oraz ponownie utworzyłem partycję (instalator twierdził że wytwór mkfs.ntfs jest błędny) . Btw, jeżeli jesteście ciekawi kiedy instalator xp instaluje MBR na dysku twardym - zaraz po formacie partycji lub tuż przed nim. Ponieważ interesowało mnie tylko utworzenie partycji + format, straciłem dostęp do swojego systemu. Musiałem ratować swój bootloader za pomocą wcześniej przygotowanego liveusb.
Ponownie rozpakowałem archiwum z usb na partycję ntfs, tym razem już poprawnie utworzoną. Podpiąłem wpis z xp do grub'a. Poprawiłem windowsowe boot.ini, bo rozpakowałem go na drugą partycję, a wcześniej był na pierwszej (numer partycji w boot.ini z 1 na 2).
Wystartowałem.
Zobaczyłem typowe logo ładowania xp. A po dwóch sekundach pokazał mi się ekran logowania do systemu. Zdębiałem. Zalogowałem się do domeny, posprawdzałem czy wszystko działa. Działa i to bez problemu.
Poinstalowałem aktualizacje, skasowałem stare programy. Wszystko działa szybko i zgrabnie. Nawet więcej - na sprzęcie z 2004 roku aż zbyt zgrabnie. Płyta windows xp zoptymalizowana za pomocą nLite nie działa tak szybko.
Czyli - spakowałem system bez patrzenia na uprawnienia czy jakieś atrybuty, do pliku tar.bz2 i rozpakowałem na inną partycję NTFS, zamontowaną pod linuksem. I nic więcej nie musiałem robić aby odtworzyć windows xp z takiej kopii. A w grę wchodził obraz partycji za pomocą dd.
Wnioski
Dodatkowy wniosek - obraz partycji to nie jedyna skuteczna metoda backupu systemu windows. A przywrócenie systemu nie wymaga specjalnych tricków z MBR lub kopiowania wybranych specjalnych sektorów dysku. Spakować, utworzyć partycję, rozpakować.
Jak widać w typowym przypadku jest to wystarczające. Podejrzewam że w przypadku stosowania szyfrowanych lub kompresowanych katalogów trzeba by jednak skorzystać z obrazu partycji.
No cóż, a teraz muszę szykować się do przejścia na windows w pracy.
14 września 2011, 22:19:53 | klucz ssh na gitorious |
Od niedawna przyłapałem się na tym że na gitorious.org przestał działać mój klucz ssh. Próba ponownej instalacji klucza powodowała jego odrzucanie ( " ssh key invalid " ).
Problem polega na tym ze zamiast user@host na końcu klucza trzeba wpisać swój email jaki podaliśmy przy rejestracji w gitorious.org. Być może problem nie dotyczy wszystkich, ale u mnie było to jedyne działające rozwiązanie.
04 lipca 2011, 12:48:34 | Tunelowanie esx po ssh |
Szybka notatka na przyszłość; aby wbić się na serwer ESX za pomocą vSphere poprzez tunel SSH, trzeba przeforwardować porty 443, 902, 903 oraz dodać wpis do hosts postaci
127.0.0.1 esxhost
bez tego nie pójdzie. Posiadanie wpisu określającego 127.0.0.1 jako "localhost" też z jakiegoś powodu nie wystarcza i dostaje się tajemnicze informacje o nieprawidłowym hoście, braku łączności itp.
02 sierpnia 2010, 20:12:02 | [mini] nietypowy problem CUPS |
ERRDOS - ERRbadaccess (Invalid open mode.) opening remote spool Test Page
W takiej sytuacji należy w windows w wlaściwościach drukarki odznaczyć "drukuj bezpośrednio na drukarkę". Dziwne, ale zostawię to sobie tutaj na przyszłość.