16
lutego
2011
Albo ja mam złe wyobrażenia na ten temat, albo wydaje mi się że 90% sprzedających na allegro nie rozumie pojęcia "binarny". (Przy okazji poszukiwania zegarka binarnego).
I tak do tej kategorii zaliczane są zegarki spełniające przynajmniej jeden warunek
- diody
- 12 diod na godziny i 12 na co -piątą minutę
- diody ułożone w okrąg
- diody ułożone w co najmniej dwa rzędy
- diody ułożone w co najmniej 3 kolumny
- diody podświetlające cyfry
- kolorowe diody
- nie podświetlane cyfry obok diod
- diody + obrazek na środku
Z tego powodu naprawdę trudno znaleźć najprostszy zegarek binarny mający 5 lampek określających godzinę i 6 lampek na minuty.
Wygląda na to że na stosowanie niektórych słów powinno się wystawiać pozwolenia.
16
stycznia
2011
Niektórzy co zaliczali taki temat wiedzą jaki to problem. Miałem podwójnie pod górkę, ponieważ musiałem zainstalować xp na laptopie na jakim padł napęd cd.
Z powodu braku własnego zewnętrznego napędu optycznego, musiałem kombinować z urządzeniami typu pendrive lub dysk zewnętrzny.
Sprzęt docelowy to acer travelmate 4060. Wyjątkowo upierdliwa bestia, jeżeli chodzi o start z usb. Nie ma problemu z uruchomieniem linuksa, ale odpalenie czegokolwiek innego.....
Pierwsze podejście - usb multiboot 10. Generuje startowy instalator xp na podstawie zawartości płyty. Pozwala na skonstruowanie obrazu na ntfs i fat32. Przetestowałem oba. Na dwóch różnych urządzeniach (2gb, 8gb). Nie startują, lub padają w trakcie. Łączny zmarnowany czas - 7 godzin. Nie potrafi sformatować dysku zewnętrznego 80gb.
usb_prep8 - podczas kopiowania nie zauważa plików z katalogu źródłowego. Czas zmarnowany 1 godzina.
Jakiś własnościowy generator, na F (już nie pamiętam). Demo generuje obraz startujący przez pierwsze 30 dni od utworzenia. Pada na starcie i nie widzi dysku.
Przerzut zainstalowanego xp na pustą partycję FAT32 (ssh+tar). Zwiecha na NTDETECT (sławny błąd 0x7b bodajże, poprawki nic nie dają). Analogicznie dla NTFS. Zmarnowany czas - 3 godziny.
FreeDOS i próba wystartowania winnt.exe z I386 (zawartość płyty skopiowana na dysk twardy laptopa). Rozmaite błędy z adresowaniem dysku (chyba). Czas zmarnowany 2 godziny.
Ostatecznie, działające rozwiązanie.
Hiren's BootCD 11.
Po tym wszystkim dochodzę do wniosku, że w microsoft ktoś musiał się solidnie napracować żeby tak ludziom życie utrudnić.
Przy okazji przekonałem się że odpalenie na tym laptopie Linux Mint 9 sprawia że wszystko działa out-of-the-box, nawet włączniki do bluetooth i wifi.
04
stycznia
2011
Nie tak dawno cieszylem sie z tego ze w ramach rekrutacji wewnetrznej przechodze do dzialu IT "pełną gębą".
Niestety nie jest tak różowo. Temat wisi w powietrzu od września, z mojego działu pod koniec stycznia odchodzi jedna osoba, co dodatkowo odłoży moje ewentualne przejście (w tej chwili jest nas trzech, tylko jedna osoba zostać nie może, wdrożenie kolejnej trwa ~pół roku).
Z obiecanych paru tygodni zrobiło się parę miesięcy, dodatkowo teraz w dalszym ciągu pojawiają się efekty akcji zmiany vat, roboty jest coraz więcej. A że odchodzacy kolega już olewa równo wszystko, więc jest tak jakby go już nie było.
Tak więc utknąłem na stanowisku w pracy które dawno przestało mi zapewniać możliwość rozwoju. Alternatyw w okolicy raczej nie mam żadnych, pozostaje rzucać wypowiedzenie i szukać po kraju lub poza nim. Tylko czy warto aż tak ryzykować?
23
czerwca
2010
Dzisiaj moj nowy (od niedawna) kierownik z zaskoczeniem przyjął do wiadomości fakt że nie posiadam prawa jazdy. Jego mina nie była zbyt rewelacyjna.
W najgorszym razie czeka mnie wycieczka pociągiem/autobusem na wdrożenie, bo nikt inny nie może się tego podjąć.
I znowu trzeba będzie wybulić parę tysięcy na bezskuteczne próby zdobycia tego kawałka plastiku.
05
marca
2010
Pare dni temu szef zadzwonil do nas z wyjazdu sluzbowego. Mial "przy okazji" pytanko - ile teraz kosztuje iphone 3g? Aktualnie ma normalnego iphona i przy kazdej okazji szpanuje nim przy klientach, co u nas wzbudza u nas (ukryty) usmiech politowania.
Sprawdzilismy i wyszlo ze cos w okolicach 2000 pln. Na co rzucil ze "no to nie tak drogo". Nasza reakcja (biorac pod uwage ostatnie wydarzenia w firmie) latwa do przewidzenia, ale ugryzlismy sie w jezyk.
Zebym tylko wiedzial jaki mialo to cel, bo jezeli mialo nam jeszcze bardziej zgasic zapal do pracy - to na pewno sie udalo.
01
marca
2010
Wlasnie dowiedzialem sie ze w pracy zaorano nasz dotychczasowy system premiowy.
"Bo konsultant helpdesk to ma sie skupiac nie na tym zeby rozwiazac X zgloszen w miesiacu (za co ma premię), ale na tym zeby eliminowac bledy w oprogramowaniu i zgłoszeń było jak najmniej". Jak dla mnie to byl jedyny sposob wywalczenia jakiejs skromnej premii, a błędy się rozwiązywało bo w końcu te same w kółko powracające problemy to naprawdę irytujące zjawisko. Wycenianie klientów nie działa (walczą o każdą godzinę roboczą), a płatne nadgodziny nie opłacają się zupełnie.
O ile dotychczasowe wypadki i afery w pracy tylko troche zniechecały mnie do pracy, to teraz naprawdę nie mam już ochoty tutaj siedzieć.
04
lutego
2010
Od dzisiaj w moim miejscu pracy (helpdesk) pojawily sie nowe wytyczne.
Kiedy klient zglasza problem w systemie zgloszen (A) nalezy zarejestrowac zadanie w drugim systemie zgloszen (B), na ktorym nalezy rejestrowac swoj czas pracy nad wlasciwym zgloszeniem od klienta (uzywane przy rozbijaniu kosztow pracy kazdego pracownika na poszczegolne projekty). Zeby nie bylo nudno, gdy wymagana jest interwencja programisty nalezy mu napisac kolejne zadanie w systemie B.
W przypadku platnej uslugi nalezy w systemie A przy zgloszeniu zarejestrowac wycene, poczekac na akceptacje klienta, po czym w trzecim systemie ksiegowym (C) odnotowac platna usluge. Kiedy juz to wszystko zrobimy mozemy to wszystko pozamykac i popotwierdzac.
Dodatkowe uwagi -
W ten sposob problem ktory mozna klientowi rozwiazac w ~5 minut wymaga co najmniej 30 minut klikania w rozmaitych systemach. W przypadku platnej uslugi czas rozciaga sie o dodatkowe 30 minut, ze wzgledu na "wydajnosc" systemu ksiegowego. Nie uwzglednilem oczywiscie czasu realizacji prac programistow i negocjacji z klientem.
Mysle ze czas najwyzszy szukac nowej pracy, bo nie wiem jak bedzie wygladac kolejna iteracja tego mechanizmu.
23
marca
2009
Kiedy zacząłem pracę, tam gdzie teraz pracuję, zostałem rzucony na „głęboką wodę”. No, tak jakby. Po miesiącu pracy pomagałem przy wdrożeniu systemu u nowego klienta i zaraz potem zacząłem go samodzielnie obsługiwać. Robiłem błędy, mniej lub bardziej fatalne, ale jakoś dawałem radę i się wprawiałem, a dużych problemów nie było. Miałem farta, że o paru z nich nie dowiedział się nikt spoza mojego działu (tak sądzę).
Na pierwszym wdrozeniu coś podkusiło mojego szefa i dał podpuścić się kierowniczce sklepu. Ustawił jeden komunikat na tym sklepie na … niezbyt parlamentarny, w dosyć prymitywnym humorze.
To było w 2007, gdy zacząłem pracę. Pamietam to , byłem przy tym, zaskoczyło mnie to.
Od tamtej pory wiele się zmieniło. Moje niedopatrzenie sprawiło że feralny komunikat pojawił się na innym sklepie (jednym z około 30-40 obecnie otwartych). Rozpętała się afera, w którą zamieszany został zarząd obsługiwanej firmy, jak i tej w której pracuję.
Grozi mi albo obcięcie premii (nie bardzo mnie to martwi, bo dużo jej nie mam) na jakiś czas. W najlepszym przypadku. Albo wykopanie z pracy (oczywiście nikt tego bezpośrednio nie zasugerował, ale umiem czytać „między wierszami”). Nie czuję się szczególnie zmartwiony tym drugim, pomimo tego że ciężko znaleźć w mojej okolicy równie dobrą pracę. Jakoś tak, dziwnie.
A sama świadomośc że jednak mogę pracę utrzymać jakoś mnie … rozczarowuje.
Najlepsze jest to, że klient nie robi z tego afery, tylko zarząd w moim miejscu pracy. Uroki pracy w niedawno powstałej korporacji.
Mam ochotę ich po prostu z tym wszystkim zostawić i niech się sami martwią.
20
marca
2009
Nie rozumiem tego, i jakos nie zamierzam. Od niedawna przyjąłem za punkt honoru, że w każdym miesiącu zakupię po jedną, dwie płytki audio artystów których najbardziej lubię. Wieża ma co robić, ja mam lepsza atmosferę przy robotach domowych, a i czasami kolegów z pracy pomęczę swoim „gustem” ;-)
Póki co mam ~pół szerokości jednej półki i chwilami kończą mi się pomysły (lub nie ma skąd odkupić krążków), a czasami wylatuje mi z głowy „co dalej” . Wtedy z pomocą przychodzi przypadek. Nie wiem od kiedy, ale w moim życiu prawie wszystkim kieruje głupi (?) przypadek.
Jeden wybór pod wpływem chwili rzutuje na kilka kolejnych lat mojego życia, czy to w drobiazgach, jak zakupy, czy też w ważniejszych rzeczach (szukanie pracy, utrzymywanie znajomości z ludźmi; tudzież brak takowych ;-) ).
Czasami z takich przypadków wyłania się jakiś wzór; jakaś zależność. Właśnie przyłapałem się na tym że robi się ze mnie muzyczny dinozaur – prawie wszystkie płyty audio jakie gromadzę są z przedziału 1997-2005. I przeważnie angielskich wykonawców. Poczułem się więźniem jakiegoś schematu, w jaki się sam wprowadziłem. Nie żeby mi było z tym źle, ale nie lubię być schematyczny. Gdzie się podziało odkrywanie nowej muzyki itp? Najwyższy czas odkurzyć jamendo i poczytać „wróźby” (recommendations) na last.fm ;-)
Sorry za refleksyjne przynudzanie, ale dzisiaj po pracy mam rozmowę z szefem, na nieznany mi jeszcze temat. Mam z tego powodu bardzo czarne myśli, bo nie brzmi to szczególnie ciekawie,chociaz zachowanie szefa nie dało mi powodów do zmartwień (a może właśnie dlatego mnie to niepokoi?). aah, nvm.
To na co będę polować w dalszej kolejności, również pod wpływem chwili :
Z płyty „Very Mercenary” z 1999 roku (khggg ;-)) . Ktoś ma krążek do odstąpienia? :>
01
października
2008
Jezeli logowanie kluczem publicznym (bez potrzeby podawania hasla) poprzez ssh nie udaje sie bez zadnego widocznego powodu :
debug1: SSH2_MSG_NEWKEYS sent debug1: expecting SSH2_MSG_NEWKEYS debug1: SSH2_MSG_NEWKEYS received debug1: SSH2_MSG_SERVICE_REQUEST sent debug1: SSH2_MSG_SERVICE_ACCEPT received debug1: Authentications that can continue: publickey,keyboard-interactive debug1: Next authentication method: publickey debug1: Trying private key: /home/ktos/.ssh/identity debug1: Offering public key: /home/ktos/.ssh/id_rsa debug1: Authentications that can continue: publickey,keyboard-interactive debug1: Offering public key: /home/ktos/.ssh/id_dsa debug1: Authentications that can continue: publickey,keyboard-interactive debug1: Next authentication method: keyboard-interactive Password:
to trzeba sprawdzic uprawnienia do katalogu domowego uzytkownika docelowego.
Cudem odgrzebane w logach systemowych znalezisko :
Oct 1 10:52:26 hal sshd[9080]: Authentication refused: bad ownership or modes for directory /home/uzytkownik
User mial uprawnienia 0777 na domowym.
Trzeba bylo nadac 0755 (lub nizsze) i poszlo.
Pół godziny szukania, zwieńczone „ojaaa” i grupową załamką ;-)
Przyda mi sie na przyszlosc jak bede starym zgredem ze sklerozą. Na pewno.
14 września 2011, 22:19:53 | klucz ssh na gitorious |
Od niedawna przyłapałem się na tym że na gitorious.org przestał działać mój klucz ssh. Próba ponownej instalacji klucza powodowała jego odrzucanie ( " ssh key invalid " ).
Problem polega na tym ze zamiast user@host na końcu klucza trzeba wpisać swój email jaki podaliśmy przy rejestracji w gitorious.org. Być może problem nie dotyczy wszystkich, ale u mnie było to jedyne działające rozwiązanie.
04 lipca 2011, 12:48:34 | Tunelowanie esx po ssh |
Szybka notatka na przyszłość; aby wbić się na serwer ESX za pomocą vSphere poprzez tunel SSH, trzeba przeforwardować porty 443, 902, 903 oraz dodać wpis do hosts postaci
127.0.0.1 esxhost
bez tego nie pójdzie. Posiadanie wpisu określającego 127.0.0.1 jako "localhost" też z jakiegoś powodu nie wystarcza i dostaje się tajemnicze informacje o nieprawidłowym hoście, braku łączności itp.
02 sierpnia 2010, 20:12:02 | [mini] nietypowy problem CUPS |
ERRDOS - ERRbadaccess (Invalid open mode.) opening remote spool Test Page
W takiej sytuacji należy w windows w wlaściwościach drukarki odznaczyć "drukuj bezpośrednio na drukarkę". Dziwne, ale zostawię to sobie tutaj na przyszłość.