<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>życie zabija powoli :)</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Mon, 13 Feb 2012 16:29:07 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Dekoder DVB-T - problemy i krótki opis jednego modelu</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/492304/</link><description>Moje mieszkanie prawdopodobnie jest mini muzeum technologii odbioru sygnału telewizyjnego, posiada bowiem telewizor CRT (aka &quot;bańka&quot;). I raczej nie zamierzam zmieniać tej sytuacji, chyba że telewizor się popsuje na amen. Wizja kupowania płaskiego telewizora za &gt;=1000zł jakos do mnie nie przemawia (poniżej tej kwoty nie można dostać nic dobrego).
Nie wiem ile osób jeszcze posiada takie telewizory, ale sądzę że jest to max 50% posiadaczy odbiorników tv. Rodzina postawiła mnie przed zadaniem znalezienia dekodera telewizji cyfrowej, na którym można będzie oglądać sygnał nadawany na terenie naszego kraju.
Trafiłem dość szczęśliwie na odpowiedni model, a przy okazji spisuję pare niespodzianek na jakie można wpaść.
Pułapka (w dwóch odsłonach) do uniknięcia
Jak zwykle problem leży w niewiedzy - niektóre &quot;płaskie&quot; telewizory, pomimo posiadania odbioru telewizji cyfrowej, dysponują jedynie dekoderem mpeg2.
Taki telewizor &quot;złapie&quot; sygnał cyfrowy, wyświetli info o programach (EPG), odtworzy dźwięk - ale obrazu nie pokaże. Dość częsta przypadłość głównie przy telewizorach &quot;HD&quot; które tak naprawdę są HD-Ready (a nie FullHD) które pojawiły się na rynku jako pierwsze a teraz są bardzo tanie. W takiej sytuacji także trzeba dokupić dekoder.
Po drugie - podobna sytuacja jest z dekoderami - warto uważnie czytać opis urządzenia i weryfikować go z opisem na innych stronach (lub liczyć na ew. wymianę w ramach gwarancji). Ja wybrałem model przetestowany przez dość liczne grono osób w Polsce i uniknąłem nadmiarowego buszowania po specyfikacjach.
Jest to CableTech URZ0083. Model posiada wyjścia SCART, RCA oraz HDMI i prawidłowo dekoduje sygnał nadawany na terenie Polski. Cena w przedziale 110-150zł (można znaleźć coraz taniej i taniej).
Techniczne pierdoły
Urządzenie robi co do niego należy - jest telewizja, przewodnik po programach, teletekst. Model jest oparty na dość popularnym układzie ALI M3601E, który występuje też w kilku dekoderach innych producentów, możliwe że inne egzemplarze są dużo tańsze/lepsze.
Jest też port USB, który stanowi najciekawszą (dla mnie) część funkcjonalności urządzenia. Jako że dekoder obsługuje sprzętowo mpeg4 i h264, gdy dodamy do tego USB pojawia się oczywista możliwość odtwarzania mediów z pamięci przenośnej.
Wbudowany w dekoder manager plików pozwala oglądać zdjęcia, odtwarzać pliki MP3, oraz całkiem spory zakres formatów wideo. Wstępna analiza firmware (spakowane LZMA, ciekawym polecam analizę narzędziem binwalk ) wykazała że obsługiwane są typowe formaty avi, mp4,ogg,mkv (!), vob, m2v, quicktime i ~20 kodeków audio/wideo.
Wybór kodeków ogranicza się do rodziny mpeg1+2+4. Testowałem głównie różne rozdzielczości i profile h264, parę plików xvid, mpeg1, mpeg2 (jest nawet obsługiwany pseudo kodek BLZ0 z warcraft3 - tak naprawdę xvid ;) ). Materiały h264 z kodowaniem 10bit (Hi10P) resetują urządzenie.
Pliki theora nie chciały się odtwarzać, niektóre pliki quicktime również, ze względu na kodek wideo (nie pamiętam czy FLV działa). Odtwarzacz, co ciekawe, radzi sobie z plikami mkv z wieloma ścieżkami audio i z wbudowanymi ścieżkami napisów (jest oczywiście możliwość przełączania się między nimi w trakcie odtwarzania). Problemu nie stanowią materiały w 1080p, problemem może być przepustowość portu USB 2.0 w przypadku materiałów z bardzo wysokim bitrate.
Ze względu na małą pamięć flash odtwarzacz jest dość ubogi - dostępna jest tylko jedna czcionka napisów, w jednym rozmiarze i tylko jedno kodowanie napisów jest obsługiwane (prawdopodobnie cp1250), a samo menu jest dość minimalistyczne (praktycznie brak jakichkolwiek dodatkowych opcji). Napisy SRT bardzo często nie idą w parze z materiałem wideo, konieczne jest używanie innego formatu (być może MicroDVD).
Dodatkowo niektóre materiały czasami lekko klatkują co sekundę - najprawdopodobniej jest to problem konwersji framerate na docelowy system TV, zauważyłem to na kilku materiałach mpeg2 30FPS wyświetlanych w systemie PAL.
Obsługiwane są systemy plików FAT i NTFS (z naruszeniem licencji GPL - źródeł odtwarzacza czy też firmware nie udało mi się odnaleźć).
Port USB pozwala też na nagrywanie programów na podłączone urządzenie, także z innego kanału niż aktualnie oglądany.
Problemy
Do wad należy odbiornik IR na dekoderze - trzeba być przodem do urzadzenia i celować pilotem w jego kierunku.
Zawieszanie się odtwarzacza na pewnych plikach mkv ( opisane ze sposobem obejścia dokładniej tutaj : link na forum EMITEL ) oraz tragicznie nieintuicyjne menu nagrywania programów.
Port USB może się porządnie nagrzać podczas dłuższej pracy, nie jest to jakaś ekstremalna temperatura, ale trochę martwi czy nie grozi to uszkodzeniem urządzenia.
W sumie - może być?
Jako osobna nie obeznana z dekoderami DVB-T jestem dość zaskoczony możliwościami oferowanymi za pudełko w cenie ~130zl. Oczywiście można kupić dużo taniej inny dekoder, problem polega na tym czy ktoś już go wcześniej przetestował - z racji mojej stosunkowej ignorancji w tym temacie wolałem nie ryzykować i zakupić coś przetestowane przez innych.
Jeżeli ktoś szuka niedrogiego dekodera naziemnego sygnału cyfrowego działającego dodatkowo jako bardzo proste &quot;media center&quot;, to warto się nad tego typu rozwiązaniem zastanowić. Nie dorówna funkcjami dedykowanemu HTPC lub samodzielnemu odtwarzaczaczowi filmów (Xtreamer, O!Play HD, PlayON HD, boxee itp), ale dla mało wymagających wystarczy.
Plus stanowi stosunkowo dobrze oceniane wsparcie dla urządzenia w Polsce ( link do strony dystrybutora w PL ).
</description><pubDate>Tue, 27 Dec 2011 13:08:25 +0100</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/492304/</guid><category>multimedia</category><category>Ogólne</category></item><item><title>migracja konfiguracji ze starszej wersji cups - co warto sprawdzić</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/491443/</link><description>Jeżeli przenosisz konfig drukarek ze starej instalacji CUPS (w moim przypadku z 1.1.* z maszyny działającej pod kontrolą SuSE 9.3), to należy upewnić się że zrobiłeś poniższe rzeczy:

zatrzymaj CUPS
usuń mime.convs i mime.types z /etc/cups, jeżeli tam są (ew. zostaw tylko niezbędne wpisy jeżeli masz jakieś niestandardowe modyfikacje)
wyczyść /var/cache/cups
uruchom CUPS

W przeciwnym razie możesz otrzymywać poniższe komunikaty w logach :

Send-Document client-error-document-format-not-supported: 
Unsupported format 'application/pdf'!

Widocznym symptomem tego problemu jest całkowity brak drukowania i odrzucanie zadań przez system wydruku.
Analogiczny komunikat może pojawiać się dla innych typów : application/postscript , application/mozilla-ps itp.
</description><pubDate>Mon, 14 Nov 2011 10:46:30 +0100</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/491443/</guid><category>Linux</category></item><item><title>dell vostro 360 - problematyczny sprzęŧ + krótki rant</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/491315/</link><description>Vostro 360 to jeden z serii model typu AIO - All In One, czyli komputera wbudowanego z monitorem w pojedyncze opakowanie, dostarczanego jako gotowy zestaw. Przy okazji instalacji na nim systemu napotkałem kilka problemów, z różnymi sposobami rozwiązania.
Problem numer 1 : KMS nie działa -&gt; sterownika intela nie działa -&gt; brak akceleracji 2d/3d.
Walczę z tym na bugzilii freedesktop.org, na razie bez postępów. Nawet najnowszy rozwojowy branch kernela o nazwie drm-intel-next nie działa poprawnie z kartą w tym modelu, a KMS jest zepsute &quot;od zawsze&quot; - nie ma wydania jądra które potrafi zainicjalizować grafikę poprawnie (wariant układu sandy bridge). Korzystanie z nomodeset i klasycznego sterownika vesa jest jak na razie wystarczające - na szczęście docelowo akceleracja 2d/3d nie jest krytyczna. No i panel o proporcjach 16:9 i 23&quot; działa w trybie 1024x768 :/ (czas odkurzyć manuale do modelines).
Obecne rozwiązanie : boot z nomodeset ( czasami konieczne jest też i915.modeset=0, zaleznie od systemu )

/proc/cpuinfo
Intel(R) Core(TM) i3-2100 CPU @ 3.10GHz
lspci:
00:02.0 VGA compatible controller: Intel Corporation 2nd Generation Core
Processor Family Integrated Graphics Controller (rev 09)
Problem numer 2 : karta sieciowa się rozłącza, w dmesg spamuje komunikatami &quot;r8169 eth0 link up&quot;.
Jest kilka sposobów na obejście tego problemu, ja po prostu zainstalowałem do systemu sterownik r8168 i zablokowałem ładowanie sterownika r8169

echo &quot;blacklist r8169&quot; &gt;&gt; /etc/modprobe.d/50-blacklist.conf
Rozwiązanie jest stosowane na wielu komputerach, gdzie logi są spamowane takimi komunikatami i nie ogranicza się do tego modelu.
Na niektórych systemach problem nie wystepuje lub występuje rzadziej (opensuse 11.4 z kernelem 2.6.37.6). Na kernelu 3.0/3.1 jest bardzo uciążliwy i drastycznie spowalnia wydajność sieci.
Problem 3: Podłączenie dysku USB potrafi położyc cały podsystem USB. Rzadko mi się trafia i ciężko to namierzyć. Nie mam pomysłów dopóki znowu się nie trafi.
Przy okazji przejrzałem listę bugów dotyczących tego układu graficznego. Wniosek mam taki -
jeżeli będę kupować coś z i3/i5 to raczej będę unikać tego układu graficznego (o ile to możliwe).
Intel najwidoczniej za późno zabrał się do supportowania tego układu i to widać nie po ilości bugów, ale po ich krytyczności - na moim modelu kompletnie nie działa sterownik intela; na innych następuje zawieszanie się sprzętu przy starcie lub w trakcie pracy, śmieci na ekranie itp.
Miejmy nadzieję że następne generacje ich układów grafiki będą lepiej wspierane. W tym przypadku pozostaje tylko zgłaszać błędy i cierpliwie czekać.
</description><pubDate>Mon, 07 Nov 2011 15:26:48 +0100</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/491315/</guid><category>Linux</category><category>Ogólne</category><category>r8168 r8169 vostro360 linux</category></item><item><title>nowy google reader - dla kogo?</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/491226/</link><description>WTF? Rozumiem wizualną integracje innych usług z G+ (wczoraj dziewczyna rzucała przekleństwa pod adresem analogicznej zmiany na gmail), ale nowy wygląd strasznie marnuje przestrzeń ekranową. Jedyna zmiana na plus to zwiększona szybkość strony (chyba że to kwestia aktualizacji firefoksa).
Widocznie ludzie z ekranami poniżej 1280x1024 już sie nie liczą.
O ile w gmail można włączyć tryb 'compact' i mieć jako tako podobny układ do poprzedniego (pomimo dość wysokiego kontrastu większości styli), to w czytniku się tak nie da zrobić.
Niektórzy walczą z pisaniem skryptów modyfikujących wygląd strony aby przypominał oryginalny, na razie jest to w powijakach. Korzystanie z offline'owego czytnika jest dobrym rozwiązaniem, dopóki nie chcesz zsynchronizować danych z innym komputerem.
Forum wsparcia google ma dosyć sporo wypowiedzi na ten temat, w raczej jednoznacznym tonie :
tutaj
i tutaj
Zastanawia mnie co google myślało projektując taki interfejs? Ton wypowiedzi na forum jest raczej jednoznaczny i ciężko znaleźć osoby zadowolone ze zmian.
Osobiście kombinuję z feedly które potrafi zintegrować się z danymi z GR (za pozwoleniem użytkownika) i nawet udostępniać wybrane wpisy w kanale RSS czynika google, lub własnym.
Interfejs jest podobnie rozrzutny jak w nowym GR, ale do zniesienia. To co najważniejsze jest łatwiejsze do odnalezienia.
Jeżeli google nie zmieni podejścia do czytnika (i poczty) to prawdopodobnie większość użytkowników zdecyduje się na podobne rozwiązanie - korzystanie z poczty przez program pocztowy, z czytnika przez inny interfejs/czytanie na lokalnym programie. Albo odejdzie od danej usługi kompletnie.
</description><pubDate>Thu, 03 Nov 2011 10:08:27 +0100</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/491226/</guid><category>Ogólne</category><category>rozmyślania</category></item><item><title>tar i dlaczego warto pamiętać o RTFM</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/490858/</link><description>Od pewnego czasu borykałem się z problemem - dlaczego tar z parametrem p miesza mi grupy w obrazie systemu jaki rozpakowuję archiwum spod kontroli innego systemu?
Tytułowe RTFM przyszło z pomocą. Domyślnie tar nakłada uprawnienia na podstawie nazw użytkowników i grup a nie ich ID.
Jeżeli w archiwum jest system gdzie grupa users ma GID 1000 a system który rozpakowuje archiwum ma ustawione users = GID 500, tar podmieni GID. I tak w przypadku każdej grupy i użytkownika którą system na którym rozpakowujemy ma w /etc/group czy też /etc/passwd - tar będzie podmieniać UID/GID.
Parametr jaki w tym momencie należy stosować to --numeric-owner. Id użytkowników i grup pozostaną bez zmian, takie jakie powinny być z punktu widzenia systemu w archiwum, a nie tego który je rozpakowuje.
Tak więc nie ważne ile używasz danego narzędzia. Regularne RTFM kluczem do sukcesu.
</description><pubDate>Mon, 17 Oct 2011 15:22:12 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/490858/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>D945GCLF2 i bootowanie z USB</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/490819/</link><description>Przypadkowe znalezisko podczas eksperymentowania z bootowaniem tej płyty z USB.
Trick z USB-ZIP nie pomaga. Natomiast działa opcja w bios o tajemniczej nazwie &quot;USB MASS STORAGE EMULATION TYPE&quot;
Ustawienie na &quot;Auto&quot; albo &quot;All removable&quot; powoduje &quot;Boot error&quot; w syslinux. Należy ustawić na &quot;All fixed&quot; co powoduje że napędy USB są traktowane jako dyski twarde w momencie bootowania, co sprawia że syslinux nie głupieje na starcie.
</description><pubDate>Sat, 15 Oct 2011 23:31:51 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/490819/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>dwa obejścia na problemy z qemu-kvm</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/490776/</link><description>Sporo testuję dystrybucji pod qemu i przyłapałem się że przy przejściu na qemu-kvm sporo systemów nie potrafi uruchomić X11, lub &quot;mysz wariuje&quot; w virtualnej maszynie.
Pierwszy problem można rozwiązać stosując parametr -vga vmware, drugi -vga cirrus. Druga wersja jest zdecydowanie szybsza, zwłaszcza przy korzystaniu z graficznych menu w syslinux.
Widocznie domyślna emulacja vga w qemu nie jest zbyt kompatybilna z kvm, albo coś zmieniło się w X.org na przestrzeni ostatnich miesięcy odnośnie klasycznych sterowników vesa, i stąd potrzeba korzystania z takich obejść.
</description><pubDate>Fri, 14 Oct 2011 10:15:32 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/490776/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>fedora 17 - beefy miracle</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/490670/</link><description>Od pewnego czasu śledzę starania pewnej grupy w fedorze która walczy o przyznanie kolejnemu wydaniu nazwy &quot;beefy miracle&quot; i bekonowo-mięsnej tematyki (serio).
I tym razem im się udało. Fedora 17 będzie nazwana Beefy Miracle ( dowód ) i prawdopodobnie będzie opatrzona obrazkami hotdogów i innego mięcha.
Od pewnego czasu obserwuję poczynania tej grupy i podejście zmieniało się w typowy sposób - od ignorowania poprzez pobłażliwe traktowanie i sprzeciw aż do poparcia.
więcej o grupie tutaj :
http://beefymiracle.org/
https://fedoraproject.org/wiki/Meat_SIG
</description><pubDate>Tue, 11 Oct 2011 06:54:35 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/490670/</guid><category>Linux</category><category>Ogólne</category></item><item><title>bootstrap opensuse spod gentoo</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/489874/</link><description>W ramach rozrywki w wolnym czasie napisałem ebuildy dla managera pakietów zypper (oraz niezbędnych bibliotek przez niego wymaganych) używanego w openSUSE.
Dostępne są z github na : https://github.com/yoshi314/yoshi314-overlay
Przy okazji zrobiłem pare requestów na poprawki kilku rzeczy w zależnościach, ale raczej nie przystają one do wizji developerów z openSUSE i robię z siebie durnia ;).
Co daje posiadanie zyppera w systemie gentoo? Można zbudować sobie opensuse i prawdopodobnie da się też system bazujący na RHEL (kiwi to potrafi korzystając z zyppera, sam zypper niekoniecznie - to też przeniosę na gentoo ;) ).
Szybki przykład jak zrobić prosty chroot z podstawowym systemem openSUSE 11.4 :

mkdir /katalog/na/system

zypper -R /katalog/na/system ar \
http://download.opensuse.org/distribution/11.4/repo/oss/ repozytorium-oss

zypper -R /katalog/na/system in -t pattern base

Podczas instalacji nadziałem się na ostrzeżenia o braku rozmaitych grup systemowych, możliwe że systemu nie da się uruchomić po podpięciu kernela i niezbędnej konfiguracji i wymaga to więcej pracy. Ale prosty (lub bardziej złożony) chroot można już wygenerować.
</description><pubDate>Thu, 15 Sep 2011 22:01:38 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/489874/</guid><category>Linux</category></item><item><title>walka z laptopami</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/489524/</link><description>W pracy uzywam od niedawna laptopa. Jest to Fujitsu Siemens Esprimo Mobile U9200 - sprzęŧ o rozmiarach netbooka (ekran 12&quot;), ze sprzętem w środku zupełnie nie netbookowym.
Rozmiar ekranu sprawia że najlepsze co może on zaoferować to 1024x768. Nie zamierzam oczywiście pracować na ekraniku 12&quot; w pracy, więc podpinam pod niego monitor na łączu DVI, przez stację dokującą (sam laptop ma chyba tylko VGA, ale rzadko go wyciągam ze stacji) i generalnie obecnie cały sprzęŧ pracuje jako komputer biurkowy.
Tutaj pojawia się problem, ponieważ tak długo jak aktywna jest matryca laptopa, obraz na wszystkich ekranach skalowany jest w dół do jej rozdzielczości. Czyli na monitorze który pociągnie 1280x1024 i tak mam 1024x768.
Są dwa sposoby na zwalczenie tego problemu.
Pierwszy to dodanie sobie do autostartu środowiska graficznego poleceń
xrandr --output LVDS1 --off
xrandr --output DVI1 --auto

Czyli zgaszenie matrycy, i ustawienie natywnej rozdzielczości na wyjściu DVI.
Dostępne łącza można wypisać poleceniem
xrandr | grep connect

Przykładowo u mnie jest to :

LVDS1 disconnected (normal left inverted right x axis y axis)
VGA1 disconnected (normal left inverted right x axis y axis)
DVI1 connected 1280x1024+0+0 (normal left inverted right x axis y axis) 376mm x 301mm
TV1 disconnected (normal left inverted right x axis y axis)

W tym przypadku


LVDS1 to matryca monitora, jest już wyłączona, inaczej informowałaby o trybie 1024x768

VGA1 to wyjście VGA,

DVI1 - wyjście DVI, pracuje na 1280x1024

TV1 - TV-OUT.





Alternatywnym rozwiązaniem jakie znalazłem dla kart intela (być może działa na innych) jest przekazanie do kernela parametru :
video=LVDS-1:d
który oznacza że wyjście LVDS1 zostanie wyłączone (d). Można też przekazać włączenie danego wyjścia zamieniając :d na :e.

video=LVDS-1:d,TV-1:e
Nazwy wyjść są analogiczne jak te otrzymane z poprzedniego polecenia xrandr, ze wstawionym myślnikiem przed numerem. Dodatkowo można też podać pożądaną rozdzielczośc, gdy sterownik nie wybierze optymalnej. O ile wiem parametr nie pozwala na definiowanie rozdzielności indywidualnie dla wyjścia (może się mylę, nie przegrzebałem całej dokumentacji).
video=LVDS-1:d,TV-1:e,1280x1024@75
Format rozdzielczości to [szerokość]x[wysokość]@[odświeżanie w HZ] . Ostatni parametr można pominąć.
Po uruchomieniu systemu z parametrem
video=LVDS-1:d
matryca się wyłączy, obraz na monitorze zewnętrznym automatycznie ustawi się na optymalną rozdzielczość i można zapomnieć manipulowaniu wyjściami za pomocą xrandr.

Aby mieć bardziej elastyczne rozwiązanie, w sytuacji gdy jednak laptop będzie czasami nieco bardziej mobilny można zrobić następujące rzeczy.

Dopisać do menu bootloadera wariant z wyłączeniem LVDS (tryb stacjonarny) i wariant bez wyłaczania LVDS.
Podpiąć sobie pod jakiś klawisz wywołanie xrandr które włączy matrycę z powrotem i wyłączy zewnętrzny monitor - w przypadku gdy stosujemy hibernację

</description><pubDate>Thu, 01 Sep 2011 08:43:09 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/489524/</guid><category>Linux</category></item><item><title>cienki klient</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/488945/</link><description>Na podstawie wyliczeń BMI nie mam już nadwagi. Co nie zmienia faktu że jeszcze 10kg przede mną, a samo BMI to można sobie między bajki włożyć.
Mimo wszystko, zawsze coś.
</description><pubDate>Fri, 05 Aug 2011 13:34:03 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/488945/</guid><category>Ogólne</category><category>rozmyślania</category></item><item><title>Integracja CPAN z openSUSE - krótkie hałtu</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/488338/</link><description>Aby instalować dodatkowe moduły perla z CPAN na opensuse, należy przeprowadzić następujące operacje. (Testowane na 11.4).

zypper ar http://download.opensuse.org/repositories/devel:/languages:\
/perl/openSUSE_11.4/devel:languages:perl.repo

zypper ref 
zypper dup

zypper install perl-CPANPLUS-Dist-RPM
zypper install perl-CPANPLUS-Dist-SUSE

Teraz można instalować pakiety CPAN w systemie za pomocą polecenia

cpan2dist --format CPANPLUS::Dist::SUSE  --verbose --buildprereq


np

cpan2dist --format CPANPLUS::Dist::SUSE  --verbose --buildprereq Time::Balanced


i zostaną one zainstalowane wraz z niezbędnymi zależnościami, tak ze będzie można je później usunąć za pomocą managera pakietów. Dodatkowo wydaje mi się, że zależności wymagane tylko do zbudowania pakietów nie zostaną zainstalowane w systemie.

Pliki robocze będą tworzone w katalogu bieżącym, trzeba mieć to na uwadze. Ostatecznie powstanie katalog określający architekturę zawierający dany plik rpm, lub katalog noarch gdy pakiet jest niezależny od architektury.
W przypadku reinstalacji (bo głównie przy aktualizacji perla) można albo usunąć te pakiety managerem pakieŧów, albo zainstalować ponownie z opcjami

--flushcache --force

(ja proponuję usunąć, mniej problemów).

Prawdopodobnie używanie CPANPLUS::Dist::RPM zadziała na większości dystrybucji bazujących na RPM ( nie sprawdzałem ).
</description><pubDate>Thu, 07 Jul 2011 12:46:04 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/488338/</guid><category>Linux</category></item><item><title>epic fail w projekcie bumblebee</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/487828/</link><description>znalazłem na twitterze #hatinglinux.
Epic Fail to za mało na opis tego błędu
LINK
Polecam komentarze ;)
</description><pubDate>Fri, 17 Jun 2011 11:44:27 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/487828/</guid><category>Linux</category></item><item><title>to czego nie widać</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/487642/</link><description>Kiedy człowiek zaczyna się interesować składem tego co zjada, zaczyna doceniać te informacyjne tabelki na opakowaniach z żywnością (tłuszcz/węglowodany/kalorie).
A po chwili namysłu dochodzi do wniosku że zamieszczanie takich tabelek to chyba nie jest gest dobrej woli, tylko jakiś przepis (chociaż nie wszystkie produkty mają takie info). Wygląda na to że ktoś jednak myśli o ludziach liczących kalorie i planujących dietę.
Tak, jestem na diecie jakby ktoś pytał ;)
</description><pubDate>Thu, 09 Jun 2011 15:10:07 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/487642/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>ubuntu 11.04 - WTF?</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/487404/</link><description>Z ciekawosci zainstalowalem, a raczej zaktualizowalem, dziewczynie ubuntu na komputerze do najnowszego wydania. Mechanizm aktualizacji nie zawiódł, ale Unity poważnie rozczarowało.
System to praktycznie domyślna instalacja ubuntu, ze zmienioną wyłącznie tapetą i preferencjami firefox. Używany jest w zasadzie sporadycznie, więc nie ma dużych modyfikacji. System stoi na ext4.
Problem ? - podczas logowania do pulpitu Unity i generalnego uruchamiania systemu mielenie dyskiem jest tak straszliwe, że czasami trzeba czekać pięć minut na dotarcie do desktopu. Sam dysk wydaje odgłosy jakby próbował wczytać system pomimo działających dwóch innych zadań zapisu w innej jego części. Przy ładowaniu starego, kilkuletniego winxp z tego samego dysku nie ma żadnych problemów. WTF?
To że samo unity ma problemy z wydajnością na zintegrowanej karcie intel'a - raczej spodziewałem się tego. Nie spodziewałem się że będę czekać kilka minut aż po zalogowaniu zobaczę desktop.
Przejście na LXDE zmniejsza problem, ale go nie eliminuje. Jak to jest że praktycznie domyślna instalacja i jakoś nikt inny nie trąbi o takim problemie?
</description><pubDate>Wed, 01 Jun 2011 08:47:13 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/487404/</guid><category>Linux</category><category>rozmyślania</category></item><item><title>stabilizacja openrc czyli dlaczego nie uzywam stabilnego gentoo</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/486716/</link><description>Daawno temu ( 2008-04 ) wspomnialem o wprowadzeniu openrc do gentoo.
Wydaje mi się że tą aktualizację odkładano zbyt długo. Openrc niekiedy skutecznie blokował aktualizację wielu bazowych pakietów systemowych dla użytkowników działających na stabilnym gentoo, a stabilizacja wymagała zapewnienia skryptów startowych baselayout-1 oraz skryptów baselayout-2 dla pakietu w wersji niestabilnej.
Szybki rachunek wskazuje że minęło (na oko) trzy lata. To chyba trochę zbyt paranoidalne podejście do testowania initsystemu, zwłaszcza że mnóstwo ludzi testowało openrc praktycznie od razu gdy wpadł do unstable i jego wdrożenie było praktycznie bezbolesne - nie było z nim problemów nawet w dniu &quot;premiery&quot;, ani w związku z kolejnymi aktualizacjami.
</description><pubDate>Sun, 08 May 2011 23:31:24 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/486716/</guid><category>Linux</category><category>rozmyślania</category></item><item><title>syslinux troubleshooting oraz multi-live-usb</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/486548/</link><description>Nie tak dawno znalazlem w koncu sposob na zrobienie pozytku z pendrive 8gb kingstona.
Jest to model data traveller 101 II ( usb : 0951:1625 ), ktory wcale nie jest taki szybki jak by sie wydawalo. Jest to jeden z powolniejszych napedow, przynajmniej w zapisie. Odczyt jest na znośnym poziomie 4-7 MB/s.
Na urzadzenie wsadzilem rozmaite dystrybucje typu livecd, zintegrowalem sobie je w menu oparte na ukladzie i wyglądzie z crunchbang linux ( zainteresowani moga sobie przejrzec je tutaj ) i generalnie bylem zadowolony.
Pech chcial ze niechcacy sformatowalem je podczas testow w qemu. Niestety urzadzenie zostalo tam nazwane jako &quot;QEMU VIRTUAL DISK&quot;, co mnie zmylilo i wybralem nieprawidlowy naped ;).
Po ponownym partycjonowaniu, reinstalacji syslinux i ponownym wrzuceniu dystrybucji okazalo sie ze z urzadzeniem dzieja sie dziwne rzeczy. Niektore komputery zglaszaja &quot;Boot error&quot;, inne... zauwazaja pendrive'a dopiero przy startowaniu z dysku twardego (w tzw &quot;boot menu&quot; nie pojawia sie). Nawet lampka informująca o aktywnosci urządzenia migała ze sporym opóźnieniem od momentu włączenia komputera.
Po paru eksperymentach postanowilem sprobowac sformatowac urzadzenie z poziomu tinycore linux. Nie jestem pewien o co dokladnie chodzilo, ale pomógł albo format dysku tak zeby partycja wygladala jak fat16, albo wymazanie pierwszego 1mb urzadzenia przed instalacja MBR. I chodzi tu o standardowy format urzadzenia usb, bez wymuszania zgodnosci USB-ZIP.
Partycja montuje się jako FAT32, więc podejrzewam że jest tu jakiś trik mający na celu oszukać bios.

# fdisk -l /dev/sdc
(....)
Urządzenie Rozruch   Początek      Koniec   Bloków   ID  System
/dev/sdc1   *          62    15650907     7825423    6  FAT16

Po przeprowadzeniu tej operacji zapis na usb stał się zdecydowanie wolniejszy, ale problemy z uruchamianiem komputera z napędu usb zniknęły.


Tak wiec, jezeli ktos ma podobną zagwozdkę z syslinux - moze skrypt z tinycore rozwiąże problem? Przyczyna nie jest mi jeszcze dokładnie znana, może kiedyś odkryję o co dokładnie chodzi.
</description><pubDate>Mon, 02 May 2011 12:02:35 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/486548/</guid><category>Linux</category></item><item><title>Lennart Poettering - współczesny standaryzator linuksa</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/486510/</link><description>Innymi słowy - bajeczka na dziś.
Tytułowa osoba może nie jest znana większości użytkowników, ale praktycznie każdy zetknął się z jego rozwiązaniami, o ile korzysta z aktualnych i popularnych dystrybucji.

Chodzi tu głównie o PulseAudio, które wciąż budzi mieszane opinie wśród użytkowników. Serwer dźwiękowy umożliwiający każdej aplikacji mieć własne ustawienia głośności i preferencji urządzeń audio, oraz możliwość przekazywania zdarzeń dźwiękowych na inny komputer/urządzenie poprzez protokół sieciowy.
Drugim projektem, nieco mniej znanym jest systemd, nowy system inicjalizacji dla dystrybucji linuksa, dostępny już w nadchodzącej fedorze 15. Z moich wstępnych testów na exherbo wynika że od wybrania systemu z listy w bootloaderze kernela do ujrzenia zapytania o login (w trybie tekstowym) mija około 10 sekund.
Innymi cechami systemd jest śledzenie działających usług przez initsystem i w razie czego wznawianie ich pracy, możliwość dokładnego profilowania oraz śledzenia drzewa zależności usług, możliwość korzystania z dbus do komunikacji z systemem, integracja z mnóstwem aktualnie wykorzystywanych technologii, a w przyszłości zastąpienie niektórych z nich (np consolekit, gdyż korzystanie z cgroups i automatyczne grupowanie usług i procesów przez systemd praktycznie robi to samo.
Można też wspomnieć o tym że definicje usług są dużo prostsze, a system uruchamiania nie korzysta z języków skryptowych, co ogranicza liczbę zbędnych procesów i zużycie pamięci - to czyni systemd atrakcyjnym dla rozwiązań zintegrowanych (embedded).
Ale to nie o PulseAudio ani bezpośrednio o systemd chciałem pisać. Chodzi o efekt uboczny prac przy systemd i jego integracji w Fedorze.
Podczas rozwoju tego initsystemu na jaw wyszło między innymi że usługi uruchamiane na starcie systemu trzymają tymczasowe dane w różnych miejscach, niekoniecznie do tego przeznaczonych, np. /var/run, /var/lib , /etc/, nawet /dev .
Czyli nie ma ogólnie przyjętego standardu na takie dane. Co więcej próba utrzymania systemd niezależnego od żadnej konkretnej dystrybucji wymagała mnóstwa adaptacji pod każdą konkretną dystrubucjię.
W związku z tym developer zaproponował wprowadzenie katalogu /run w systemie, gdzie udev, systemd i podobne usługi mogą trzymać swoje dane robocze. Chodzi tu o dane które z założenia nie mają przetrwać do kolejnego uruchomienia systemu. Mogą to być pliki socketów, pliki lock, dane robocze udev itp.
Oczywiście spowodowało to gwałtowną dyskusję, a wręcz kłótnie. Głównie odnośnie interpretacji standardu FHS określającego układ katalogów w systemie ( całą kłótnię widać tutaj ). Okazało się że reguł FHS nie naruszono, po prostu niektórzy mieli problemy z czytaniem ze zrozumieniem :].
Zmiana została przyjęta, ale nie była ostatnią. Idąc &quot;za ciosem&quot; developer systemd postanowił poprawić jeszcze kwestię ustawień które każda dystrybucja trzyma w innym miejscu. Chodzi głównie o takie ustawienia jak nazwa komputera, plik z wersją dystrybucji, miejsce zapisu ID komputera, ustawienia klawiatury itp.
Wszystko jest opisane tutaj i z tego co mi wiadomo, większość &quot;dużych&quot; dystrybucji już zgodziła się zaadoptować te zmiany u siebie.
Zmiany spowodują pewną unifikację podstawowej konfiguracji systemowej, co z kolei bardziej ustandaryzuje różne dystrybucje linuksowe.
Zastanawia mnie to, że do tej pory brak takiego ujednolicenia nie stanowił problemu. Może nikt go po prostu nie dostrzegał. Albo nikt nie podejmował się zadania napisania niskopoziomowego programu który poradziłby sobie na każdej dystrybucji linuksa.
Podsumowując, w systemie pojawił się nowy katalog zastępujący role kilku innych, a konfiguracja podstawowych parametrów systemu została bardziej ustandaryzowana.
</description><pubDate>Fri, 29 Apr 2011 15:41:24 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/486510/</guid><category>Linux</category></item><item><title>Pare rzeczy jakich możesz nie wiedzieć o syslinux...</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/486354/</link><description>...bo nie są zbyt dobrze udokumentowane ;)

Syslinux jest bootloaderem, czyli programem który umożliwia uruchomienie systemu operacyjnego. Pozwala on na start z dysku/usb/dyskietki/sieci/cdrom, obsługuje różne systemy plików, ma wsparcie dla GPT, obsługę menu i różne inne fajerwerki ;)
Większość funkcji jest opisana, ale są dwie do których ciężko się dokopać, a mogą pomóc w niestandardowej konfiguracji lub systemie który ma problemy ze startem.
W katalogu gdzie zainstalowane są dane syslinux (na ogół /usr/share/syslinux lub /usr/lib/syslinux)
znajdują się moduły (pliki *.c32) oraz obrazy MBR.
Generalnie mamy tam mbr.bin, altmbr.bin oraz gptmbr.bin z wariantami _c oraz _f. Czyli generalnie 9 plików.
gptmbr.bin odpuścimy sobie - jest on używany przy stosowaniu partycjonowania GPT.
Najpierw mbr.bin - jest to standardowy MBR używany przez syslinux. Powoduje on wystartowanie z pierwszego dysku podanego przez BIOS i odszukanie partycji z flagą boot.
Wersja _c ma dodatkową funkcję która sprawia że podczas przytrzymania ctrl w trakcie startowania systemu syslinux ustawi dysk z którego startuje jako pierwszy dysk w systemie (gdy bios tego nie zrobił z jakiegoś powodu).
Wersja _f robi to samo, tylko że automatycznie.
altmbr.bin to MBR który ignoruje flagę boot na partycji i nie poszukuje takiej partycji w systemie. Zamiast tego wymaga podania mu numeru partycji, do której ma przejść podczas startu. Jest to przydatne przy współdzieleniu dysku z systemem windows.
Aby tego dokonać do pliku altmbr.bin należy dopisać jeden bajt z numerem partycji która ma zostać uruchomiona. Np

echo -ne &quot;\x01&quot; &gt;&gt; altmbr.bin 
cat altmbr.bin &gt; /dev/sdc

Poprawny plik będzie mieć 440 bajtów.
Warianty _c i _f robią to samo co w przypadku mbr.bin.
Natomiast gdy wszystkie metody zawiodą, (a urzadzenie startuje spod kontrol qemu) pozostaje zmiana bootloadera. Są płyty główne gdzie syslinux nie działa, za to poprawnie startuje grub2.
</description><pubDate>Fri, 22 Apr 2011 09:17:02 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/486354/</guid><category>Linux</category></item><item><title>kroczki naprzód</title><link>http://yoshi314.jogger.pl/id/486334/</link><description>Pracuję w nowym dziale niecale dwa miesiące, a już mam za sobą pierwszy egzamin oracle, a w przyszłym miesiacu jadę na szkolenie. Co prawda nie daje mi to jeszcze certyfikatu - do tego trzeba kilku egzaminow, ale jest szansa na ich osiągnięcie.
W porownaniu z helpdeskiem, gdzie przez blisko 4 lata pracy nigdzie mnie nie wysyłano i nie proponowano mi żadnych sposobów rozwoju, jest to dramatyczna zmiana na lepsze. Poziom stresu jest z powodu tych egzaminów nieco podwyższony, ale coś za coś. Prawda?
</description><pubDate>Thu, 21 Apr 2011 12:12:00 +0200</pubDate><guid>http://yoshi314.jogger.pl/id/486334/</guid><category>Ogólne</category></item></channel></rss>
